NATUU NATUU ESSENTIALS mini set zestaw miniatur

 Pielęgnacja twarzy od zawsze była dla mnie czymś więcej niż tylko codziennym obowiązkiem. To moment zatrzymania, chwila skupienia na sobie i swojej skórze. Lubię, gdy pielęgnacja jest przemyślana, spójna i daje mi realne poczucie komfortu, a nie tylko obietnice zapisane na opakowaniu. Z biegiem lat coraz większą uwagę zwracam na formuły, składniki aktywne i to, jak skóra reaguje na dany kosmetyk w dłuższym czasie, nie tylko tuż po aplikacji. Zestawy miniaturowe traktuję jak idealny sposób na spokojne poznanie marki i jej filozofii, bez presji i nadmiaru produktów. Tak właśnie trafił do mnie NATUU Essentials Mini Set, czyli trzy kosmetyki z linii EARTH, które razem tworzą pełny rytuał pielęgnacyjny. Wszystkie zamknięte w niewielkich, szklanych buteleczkach, estetycznych i bardzo przyjemnych w codziennym użyciu. Ten zestaw towarzyszył mi zarówno w domu, jak i podczas krótkiego wyjazdu, więc miałam okazję dobrze przyjrzeć się jego działaniu w różnych warunkach.

Pierwszym krokiem w tej pielęgnacji jest esencja hydro ochronna do twarzy Eternal Defense. To kosmetyk w formie lekkiej mgiełki, który od początku zrobił na mnie bardzo dobre wrażenie. Lubię takie formuły, bo są szybkie, wygodne i świetnie przygotowują skórę na kolejne etapy pielęgnacji. Mgiełka jest drobna, równomierna i przyjemnie otula twarz, bez uczucia mokrej skóry. Zapach jest subtelny, świeży i naturalny, nie dominuje i nie przeszkadza w dalszej pielęgnacji. Skład tej esencji jest naprawdę bogaty, a jednocześnie dobrze przemyślany. Betaina szybko przynosi ukojenie i nawilżenie, co czuć niemal natychmiast po aplikacji. Ferment wody ryżowej daje efekt wygładzenia i sprawia, że skóra wygląda na bardziej sprężystą i wypoczętą. Bardzo podoba mi się obecność czerwonej szałwii w połączeniu z niacynamidem, bo to duet, który wyraźnie wpływa na poprawę kondycji skóry i jej odporność na czynniki zewnętrzne. Kompleks probiotyczny z owsa oraz fruktooligosacharydy sprawiają, że skóra z czasem wygląda zdrowiej, jakby jej naturalna bariera była w lepszej formie. To esencja, która całkowicie zastępuje mi tonik do twarzy.

Kolejnym etapem jest odmładzający eliksir do twarzy Eternal Youth. Przy pierwszym użyciu zwróciłam uwagę na jego bardzo lekką, mleczno białą i rzadką konsystencję. Rozprowadza się bez najmniejszego problemu, błyskawicznie się wchłania i nie zostawia na skórze żadnego filmu. Zapach jest bardzo przyjemny, kosmetyczny i nienachalny, co dla mnie jest dużym plusem. Skład tego produktu jest imponujący i skupiony na działaniu przeciw oznakom starzenia, ale w bardzo subtelny sposób. Ekstrakt z Acmelli daje efekt lekkiego wygładzenia. Skóra po kilku dniach stosowania wyglądała na bardziej napiętą i wypoczętą. Komórki macierzyste z malwy wspierają regenerację, a trehaloza i ekstrakty z alg dbają o długotrwałe nawilżenie. Bardzo doceniam obecność oleju z wiesiołka, oleju lnianego i skwalanu, które odżywiają skórę, ale nie obciążają jej ani nie powodują uczucia lepkości. Przy regularnym stosowaniu eliksiru zauważyłam poprawę elastyczności skóry oraz to, że cera wygląda bardziej jednolicie i zdrowo, nawet bez makijażu.

Ostatnim krokiem w tym rytuale jest krem do twarzy przeciw oznakom starzenia Eternal Shield. To produkt, który zapamiętałam przede wszystkim ze względu na zapach. Kojarzy mi się z domowym ciastem z delikatną nutą wanilii, bardzo ciepły, przyjemny i otulający. Konsystencja kremu jest zdecydowanie bardziej treściwa niż poprzednich produktów, ale nadal dobrze się rozprowadza i szybko stapia ze skórą. Wykończenie jest miękkie, wygładzone i daje poczucie komfortu, bez ciężkości. Krem zamknięty jest w buteleczce z pompką, co ułatwia aplikację i pozwala na precyzyjne dozowanie. W składzie znajdziemy między innymi ekstrakt z Acmelli oraz komórki macierzyste z żywych kamieni, które wspierają procesy regeneracyjne skóry. Krem bardzo dobrze domyka pielęgnację, sprawiając, że skóra przez kilka godzin pozostaje nawilżona, gładka i bardziej promienna. Zauważyłam, że cera wygląda na spokojniejszą i mniej zmęczoną, szczególnie rano po nocnej aplikacji. Szkoda tylko, że zapach dość szybko się ulatnia, ale za to efekt pielęgnacyjny pozostaje wyczuwalny znacznie dłużej.

Cały zestaw NATUU Essentials Mini Set odbieram jako spójną, dopracowaną pielęgnację, która daje skórze realne wsparcie na różnych poziomach. To rytuał, który nie przytłacza ilością produktów, a jednocześnie pozwala zadbać o nawilżenie, regenerację i komfort skóry w bardzo świadomy sposób. Miniaturowe pojemności okazały się idealne do testów, ale też na wyjazdy. Zauważyłam, że moja skóra wygląda zdrowiej, jest bardziej elastyczna i po prostu lepiej reaguje na codzienne wyzwania. To pielęgnacja, która daje mi poczucie równowagi i przyjemności, a to dla mnie zawsze największa wartość.

Zestaw pochodzi z pudełka Pure Beauty edycja HUSHAAABYE #9

Komentarze