Kanu Nature Peeling do ciała magnolia z bławatkiem
Świadoma pielęgnacja ciała jest dla mnie równie ważna jak pielęgnacja twarzy. Regularne złuszczanie traktuję nie tylko jako krok pielęgnacyjny, ale też jako moment zatrzymania się, wyciszenia i zadbania o komfort skóry. Dlatego zawsze zwracam uwagę na peelingi, które poza mechanicznym działaniem oferują coś więcej. Peeling do ciała Kanu Nature magnolia z bławatkiem od razu przykuł moją uwagę, zanim jeszcze trafił na skórę.
Opakowanie jest bardzo proste, ale przyciąga wzrok. Bezbarwny plastikowy słoiczek ze srebrną nakrętką, która dodaje mu elegancji. Lubię takie formy, bo od razu widzę, co jest w środku czyli dwufazową konsystencję. Na dnie sól, wyżej olejowa warstwa oraz zatopione w niej suszone płatki bławatka. To jeden z tych produktów, które działają na zmysły jeszcze zanim zostaną użyte. Zapach jest bardzo przyjemny, delikatny, kwiatowy. Magnolia nie jest dusząca ani ciężka. Ma w sobie coś kojącego i relaksującego, a jednocześnie świeżego. Dla mnie to zapach idealny do wieczornej kąpieli, kiedy chcę się wyciszyć i potraktować pielęgnację jako formę domowego rytuału. W trakcie masażu skóry zapach delikatnie się uwalnia, tworząc efekt subtelnej aromaterapii, która zostaje na skórze jeszcze przez dłuższą chwilę po spłukaniu.
Przed użyciem peeling należy dokładnie wymieszać, aby połączyć warstwę olejową z solną. To ważny krok, bo właśnie ta kombinacja odpowiada za jego działanie. Konsystencja po wymieszaniu jest treściwa, olejowa, a jednocześnie wyraźnie wyczuwalne są kryształki soli. Peeling nie rozpływa się na skórze, dobrze się rozprowadza i pozwala na dokładny masaż. Sól skutecznie usuwa martwy naskórek, ale bez dyskomfortu. Baza olejowa oparta na oleju słonecznikowym sprawia, że już w trakcie spłukiwania czuć, jak skóra staje się miękka i elastyczna. Duża zawartość witaminy E wyraźnie przekłada się na kondycję skóry. Po użyciu peelingu nie odczuwam potrzeby sięgania po balsam czy masło do ciała. Skóra jest gładka, przyjemnie natłuszczona, ale nie lepka. Zostaje na niej delikatna warstwa ochronna, która daje uczucie komfortu. Skóra po peelingu wygląda zdrowo, jest wyraźnie wygładzona i bardziej napięta. Regularne stosowanie sprawia, że staje się bardziej jednolita w dotyku i optycznie bardziej zadbana. Dla mnie to idealny produkt do stosowania zwłaszcza wtedy, gdy skóra jest przesuszona lub potrzebuje dodatkowego wsparcia.
Skład peelingu jest prosty i czytelny. Sól morska odpowiada za mechaniczne złuszczanie, olej słonecznikowy za natłuszczenie i ochronę, a kompozycja zapachowa nadaje całości relaksujący charakter. Produkt jest wegański, co również ma dla mnie znaczenie przy wyborze kosmetyków do pielęgnacji ciała.
Peeling Kanu Nature stał się dla mnie elementem domowego spa. Kąpiel z jego użyciem to nie tylko oczyszczanie skóry, ale też chwila dla siebie.
Plusy:
– intensywne złuszczanie,
– wygładzenie skóry,
– wyraźne natłuszczenie,
– wysoka zawartość witaminy E,
– skóra miękka i elastyczna,
– relaksujący zapach magnolii,
– widoczne płatki bławatka,
– prosty skład,
– wegańska formuła,
– wydajność,
Komentarze
Prześlij komentarz
- Każdy komentarz jest dla mnie osobistą motywacją
-Jeżeli chcesz zaobserwuj, rewanżuje się, ale chciałabym, żeby moi obserwatorzy odwiedzali czasem mój blog.