SENSIBIOME prebiotic skin care esencja tonizująca 175 ml
Pielęgnacja skóry to dla mnie proces, który z biegiem lat bardzo się zmienił. Kiedyś skupiałam się głównie na efektach widocznych od razu, dziś znacznie ważniejsza jest dla mnie równowaga skóry, jej komfort i to, jak reaguje na codzienne bodźce. Właśnie dlatego w mojej pielęgnacji pojawiła się esencja tonizująca SENSIBIOME prebiotic skin care i bardzo szybko stała się jednym z tych produktów, których nie pomijam ani rano, ani wieczorem.
Esencja zamknięta jest w prostej, estetycznej butelce o pojemności 175 ml. Opakowanie jest minimalistyczne, lekkie i wygodne w codziennym użyciu. Bez problemu mogę zabrać je w podróż. Otwór dozujący pozwala na kontrolę ilości produktu, co przy tonikach i esencjach ma dla mnie ogromne znaczenie. Nic się nie wylewa, nic nie kapie, a kosmetyk zużywa się naprawdę wolno, nawet przy regularnym stosowaniu.
To, co najbardziej zwróciło moją uwagę w tym produkcie, to jego skład oparty na prebiotykach, postbiotykach i biofermentach. Prebiotyk pełni funkcję pożywki dla dobrych bakterii bytujących na skórze, wspierając jej naturalną barierę ochronną i równowagę mikroflory. Postbiotyk zawierający metabolity Lactobacillus crispatus sprawia, że skóra z czasem wygląda na bardziej wypoczętą, pełną witalności i zdrowego blasku. Bardzo ciekawym składnikiem jest również biofermentowany olej z nasion kamelii japońskiej, czyli olej tsubaki, który działa jak naturalny biosurfaktant. W moim odczuciu to właśnie on odpowiada za efekt ukojenia, wyciszenia i takiego „uspokojenia” skóry, szczególnie wtedy, gdy jest bardziej wrażliwa lub podrażniona.
Esencja zawiera aż 99% składników pochodzenia naturalnego, jest wegańska, pozbawiona zapachu i barwników, a jej pH jest odpowiednio zbalansowane. Produkt został przebadany dermatologicznie i okulistycznie oraz posiada certyfikat Safe Microbiome, co potwierdza jego przyjazność dla mikrobiomu skóry. To dla mnie bardzo ważne, bo coraz częściej zauważam, że to właśnie naruszony mikrobiom odpowiada za uczucie ściągnięcia, pieczenia czy brak komfortu.
Konsystencja esencji jest lekka, wodnista, nie zostawia tłustego filmu ani lepkiej warstwy. Skóra po aplikacji jest odświeżona, ale jednocześnie spokojna i wyciszona. Zapach jest praktycznie niewyczuwalny. Jeśli już coś da się wyczuć, to bardzo delikatną, neutralną nutę, która znika. Podczas stosowania esencji zauważyłam przede wszystkim wyraźną poprawę komfortu skóry. Uczucie ściągnięcia po myciu zniknęło niemal całkowicie, a skóra stała się bardziej elastyczna i miękka w dotyku. Cera wygląda na bardziej wypoczętą i świeżą. Bardzo podoba mi się też to, jak esencja przygotowuje skórę do kolejnych etapów pielęgnacji.
Esencja sprawdza się u mnie idealnie w codziennej pielęgnacji, ale także wtedy, gdy skóra potrzebuje szczególnego ukojenia. Jest bardzo delikatna, nie szczypie, nie piecze i nie powoduje dyskomfortu nawet wtedy, gdy stosuję ją po zabiegach kosmetycznych czy po kwasach. Skóra reaguje na nią spokojnie, bez zaczerwienień, to taki mój pewniak, który działa subtelnie ale konsekwentnie.
Plusy:
- delikatna dla skóry,
- koi i wycisza skórę,
- niweluje uczucie ściągniecia,
równowaga mikrobiomu,
- wygodne, lekkie opakowanie,
- przygotowuje cerę do dalszej pielęgnacji.
Minusy:
- brak.
Cena 68 zł
Tonik pochodzi z kalendarza adwentowego Pure Beauty
Komentarze
Prześlij komentarz
- Każdy komentarz jest dla mnie osobistą motywacją
-Jeżeli chcesz zaobserwuj, rewanżuje się, ale chciałabym, żeby moi obserwatorzy odwiedzali czasem mój blog.