Niuviu_X_babasierzuca pumpkin time Olejek pod prysznic
Mimo że zapach pumpkin pie większości osób automatycznie kojarzy się z jesienią, dyniami i złotymi liśćmi, to dla mnie jest to aromat, który idealnie przechodzi także w zimę. W tym olejku cynamon gra pierwsze skrzypce, a to właśnie on sprawia, że całość pachnie bardziej jak grudniowy wieczór niż październikowy spacer. Kojarzy mi się ze świętami Bożego Narodzenia, ciepłem, kocem, herbatą i spokojnymi wieczorami, kiedy po całym dniu można na chwilę zwolnić. Dlatego Niuviu x Babasierzuca Pumpkin Pie Time to produkt, po który można sięgać nie tylko jesienią, ale też przez całą zimę.
Olejek pod prysznic Pumpkin Pie Time ma bardzo przyjemną, olejkowo-żelową konsystencję. Nie jest rzadki, nie leje się z dłoni, ale też nie jest ciężki ani lepki. Podczas kontaktu z wodą delikatnie się pieni, co sprawia, że skóra jest faktycznie oczyszczona. Bardzo lubię takie formuły, bo dają poczucie czystości, a jednocześnie nie wysuszają skóry, co zimą jest dla mnie ogromnie ważne. Zapach to absolutny bohater tego produktu. Pumpkin pie w tej wersji to ciepła, słodko-korzenna kompozycja z wyraźnym cynamonem, wanilią i delikatną nutą wypieku. Jest otulający, przyjemny i bardzo „cozy”, ale nie duszący. Pod prysznicem zapach pięknie się rozwija, a po wyjściu z łazienki delikatnie zostaje na skórze, nie konkurując z perfumami, tylko tworząc przyjemne tło.
Jeśli chodzi o działanie, to ten olejek dość dobrze radzi sobie z suchą i wymagającą skórą. Po kąpieli nie ma uczucia ściągnięcia ani dyskomfortu, które często pojawiają się po klasycznych żelach pod prysznic. Bardzo podoba mi się to, że olejek nawilża i odżywia skórę, ale nie zostawia tłustej, lepkiej warstwy. Bardzo lubię stosować ten olejek zgodnie z pro tipem, czyli nie spłukiwać go od razu. Skóra jest delikatnie nawilżona i może całkowicie balsamu do ciała nie zastąpi ale jest świetną alternatywą, gdy mamy mało czasu..jpg)
W składzie znajdziemy olej z pestek dyni, który odpowiada za odżywienie i poprawę elastyczności skóry, estry babassu, które intensywnie nawilżają i zmiękczają, oraz inulinę wspierającą barierę ochronną skóry. Jest też ekstrakt z kwiatu pomarańczy, który działa kojąco i łagodząco, co szczególnie doceniam w okresie zimowym, kiedy skóra bywa bardziej wrażliwa i reaktywna. Całość składu jest dobrze przemyślana pod kątem codziennego używania – to produkt, po który można sięgać regularnie, bez obaw o przesuszenie.
Pumpkin Pie Time sprawdza się u mnie jako taki mały rytuał pod prysznicem. To nie jest tylko szybkie mycie ciała, ale moment, w którym można się na chwilę zatrzymać, otulić zapachem i zadbać o skórę w przyjemny sposób. Zimą, kiedy wszystko jest bardziej szare i chłodne, takie detale naprawdę robią różnicę.
Plusy:
– przyjemny zapach,
– nawilżenie,
– brak tłustej warstwy,
– dobrze oczyszcza skórę,
– opakowanie z pompką,
– idealny na zimę,
– przyjemna konsystencja.
Minusy:
– brak.
Olejek pochodzi z kalendarza adwentowego Pure Beauty
Komentarze
Prześlij komentarz
- Każdy komentarz jest dla mnie osobistą motywacją
-Jeżeli chcesz zaobserwuj, rewanżuje się, ale chciałabym, żeby moi obserwatorzy odwiedzali czasem mój blog.