IL Salone Milano Plex Rebuilder maska do włosów
Jestem bardzo dumna z moich włosów, pomimo codziennego prostowania i kręcenia, są w dość dobrej kondycji. Jak to mi się udaje? Prawda jest taka, że kluczem nie jest jeden magiczny zabieg, ale świadome wybieranie produktów, które oferują coś więcej niż tylko powierzchowne wygładzenie. Zawsze szukam czegoś, co przeniosłoby jakość pielęgnacji prosto z fotela fryzjerskiego do mojej własnej łazienki. Ostatnio trafiłam na IL Salone Milano Plex Rebuilder maska do włosów prosto z Włoch.
Zacznę od pierwszego wrażenia, które było bardzo pozytywne. Produkt zamknięty jest w poręcznej, eleganckiej tubce o pojemności 200 ml. Osobiście bardzo cenię takie rozwiązanie, zwłaszcza pod prysznicem. Design jest minimalistyczny, profesjonalny. Jednak to, co wydarzyło się po otwarciu tubki, to absolutna magia. Zapach tej maski jest po prostu obłędny! To nie jest zwykły aromat kosmetyku – to zapach luksusowego spa połączony z nutą profesjonalnych perfum fryzjerskich. Jest elegancki, otulający i niezwykle trwały. Konsystencja maski jest idealnie wyważona. Jest treściwa i gęsta, ale jednocześnie aksamitna. Bardzo dobrze trzyma się włosów, nie spływa z nich, co pozwala składnikom aktywnym faktycznie "popracować" nad strukturą pasm. Podczas aplikacji czuję, jak każda partia moich włosów zostaje dokładnie domknięta i otulona tą bogatą formułą.

Najważniejszym składnikiem maski jest technologia Plex Rebuilder. Jeśli interesujecie się nowinkami w świecie beauty, na pewno obiło Wam się o uszy, jak przełomowe są produkty typu "plex". Ich zadaniem jest odbudowa zerwanych wiązań dwusiarczkowych wewnątrz włosa, które odpowiadają za jego siłę i elastyczność. W tej masce znajdziemy prawdziwy koktajl aminokwasów: argininę, kwas asparaginowy, glicynę, alaninę czy serynę. To one działają jak spoiwo, które regeneruje mikrouszkodzenia. Do tego mamy ekstrakt z komosy ryżowej (Quinoa), który świetnie chroni kolor, oraz olej migdałowy, który dba o głębokie nawilżenie i miękkość. Co dla mnie ważne, skład jest przemyślany, bo nie znajdziemy tu barwników ani siarczanów, co sprawia, że pielęgnacja jest bardziej łagodna dla struktury włosa.

Jak to działanie przekłada się na efekty? Maskę nakładałam na wilgotne, osuszone ręcznikiem włosy i zostawiałam na około 5 minut. Już podczas spłukiwania czuć różnicę, włosy stają się niesamowicie śliskie i miękkie w dotyku. Problem z poplątanymi pasmami po prostu znika, a szczotka przechodzi przez nie gładko, bez szarpania. Po wysuszeniu efekt jest zachwycający. Włosy wyglądają zdrowo, są pełne blasku i łatwo się rozczesują. To, co urzekło mnie najbardziej, to ich elastyczność. Przestały być kruche i "sztywne", a stały się sypkie i sprężyste. Producent obiecuje znaczną redukcję łamliwości i muszę przyznać, że widzę to na co dzień – końcówki są w znacznie lepszej formie, a na ubraniach czy szczotce zostaje znacznie mniej ułamanych fragmentów. Maska świetnie domyka łuski, dzięki czemu fryzura wygląda na wygładzoną, ale bez efektu obciążenia czy "przyklapnięcia". Moje włosy są uniesione, lekkie i lśnią tak, jakbym przed chwilą zeszła z fotela u fryzjera. Przy regularnym stosowaniu zauważyłam, że pasma stały się bardziej odporne na stylizację na gorąco.
Najważniejszym składnikiem maski jest technologia Plex Rebuilder. Jeśli interesujecie się nowinkami w świecie beauty, na pewno obiło Wam się o uszy, jak przełomowe są produkty typu "plex". Ich zadaniem jest odbudowa zerwanych wiązań dwusiarczkowych wewnątrz włosa, które odpowiadają za jego siłę i elastyczność. W tej masce znajdziemy prawdziwy koktajl aminokwasów: argininę, kwas asparaginowy, glicynę, alaninę czy serynę. To one działają jak spoiwo, które regeneruje mikrouszkodzenia. Do tego mamy ekstrakt z komosy ryżowej (Quinoa), który świetnie chroni kolor, oraz olej migdałowy, który dba o głębokie nawilżenie i miękkość. Co dla mnie ważne, skład jest przemyślany, bo nie znajdziemy tu barwników ani siarczanów, co sprawia, że pielęgnacja jest bardziej łagodna dla struktury włosa.
Jak to działanie przekłada się na efekty? Maskę nakładałam na wilgotne, osuszone ręcznikiem włosy i zostawiałam na około 5 minut. Już podczas spłukiwania czuć różnicę, włosy stają się niesamowicie śliskie i miękkie w dotyku. Problem z poplątanymi pasmami po prostu znika, a szczotka przechodzi przez nie gładko, bez szarpania. Po wysuszeniu efekt jest zachwycający. Włosy wyglądają zdrowo, są pełne blasku i łatwo się rozczesują. To, co urzekło mnie najbardziej, to ich elastyczność. Przestały być kruche i "sztywne", a stały się sypkie i sprężyste. Producent obiecuje znaczną redukcję łamliwości i muszę przyznać, że widzę to na co dzień – końcówki są w znacznie lepszej formie, a na ubraniach czy szczotce zostaje znacznie mniej ułamanych fragmentów. Maska świetnie domyka łuski, dzięki czemu fryzura wygląda na wygładzoną, ale bez efektu obciążenia czy "przyklapnięcia". Moje włosy są uniesione, lekkie i lśnią tak, jakbym przed chwilą zeszła z fotela u fryzjera. Przy regularnym stosowaniu zauważyłam, że pasma stały się bardziej odporne na stylizację na gorąco.
Plusy:
– wzmocnienie włosów.
– zmniejszenie łamliwości,
– zaawansowana technologia Plex,
– obłędny, luksusowy zapach,
– efekt sypkich, miękkich włosów,
– włosy pięknie błyszczące,
– ułatwia rozczesywanie,
– wygodne opakowanie,
– brak obciążenia .
Minusy:
– brak.
Maska pochodzi z pudełka Pure Beauty edycja ROYALTY #15

Komentarze
Prześlij komentarz
- Każdy komentarz jest dla mnie osobistą motywacją
-Jeżeli chcesz zaobserwuj, rewanżuje się, ale chciałabym, żeby moi obserwatorzy odwiedzali czasem mój blog.