Equilibra Wzmacniające ampułki przeciw wypadaniu włosów
Jeśli chodzi o konsystencję, jest ona wodnista i całkowicie nietłusta. To dla mnie ogromna zaleta, ponieważ moje włosy mają tendencję do szybkiego obciążania się u nasady. Bałam się, że stosowanie tak intensywnej kuracji sprawi, że będę musiała myć głowę codziennie, ale nic takiego się nie stało. Płyn błyskawicznie się wchłania, nie zostawiając żadnej lepkiej warstwy ani nie odbierając objętości fryzurze. Zapach produktu jest specyficzny, dość ziołowy i świeży, co zapewne wynika z obecności kamfory i mentolu w składzie. Podczas masażu czułam delikatne mrowienie i przyjemne chłodzenie, co od razu dawało mi sygnał, że mikrokrążenie w skórze głowy zostało pobudzone.
Przechodząc do analizy składu, muszę przyznać, że Equilibra wykonała tutaj kawał dobrej roboty. Podstawą jest ich autorski kompleks Phytosinergia, który łączy w sobie kojący aloes, zmiękczający olej arganowy oraz roślinną keratynę z konopi i ryżu. To połączenie ma za zadanie nie tylko działać na cebulkę, ale też wzmacniać strukturę włosa na całej długości. Przyglądając się etykiecie głębiej, zauważyłam całe bogactwo witamin. Mamy tutaj witaminy A, E, F i C o działaniu ochronnym, a także niezwykle ważne dla kondycji włosów witaminy H (biotynę) i B6. Nie zabrakło też ekstraktów roślinnych, takich jak rukiew wodna czy zielona herbata bogata w kofeinę. To właśnie kofeina jest tym motorem napędowym, który stymuluje cebulki do pracy. Cieszy mnie fakt, że aż 98% składników jest pochodzenia naturalnego.
Najważniejsze są jednak efekty i to tutaj ampułki Equilibra naprawdę pokazują swoją siłę. Zastosowałam się do zaleceń producenta i przeprowadziłam intensywną kurację, używając ampułek trzy razy w tygodniu przez okres trzech tygodni. Pierwszą zmianą, jaką zauważyłam to mniejszy problem z plątaniem się włosów. Zawsze miałam problem z plączącymi się pasmami po myciu, a te ampułki zadziałały trochę jak niewidzialna odżywka bez spłukiwania, ułatwiając rozczesywanie bez szarpania. Jeśli chodzi o samo wypadanie włosów, to przełom nastąpił w okolicach trzeciego tygodnia. Podczas mycia zauważałam w odpływie coraz mniej pasm, a test "przeciągania palcami przez włosy" zaczął wypadać znacznie lepiej. Moja skóra głowy poczuła wyraźną ulgę, przestała być napięta czy sucha, co często zdarzało mi się przy innych produktach na bazie alkoholu. Tutaj alkohol denat służy jako promotor przenikania, ale obecność aloesu i nawilżaczy skutecznie neutralizuje jego potencjalne działanie wysuszające. Włosy zyskały piękny, zdrowy połysk i wyglądają na znacznie bardziej zadbane. To produkt, który nie tylko obiecuje, ale realnie wpływa na poprawę kondycji skalpu i samych włosów. W moim przypadku systematyczność i delikatny masaż podczas aplikacji okazały się kluczem do sukcesu.

Komentarze
Prześlij komentarz
- Każdy komentarz jest dla mnie osobistą motywacją
-Jeżeli chcesz zaobserwuj, rewanżuje się, ale chciałabym, żeby moi obserwatorzy odwiedzali czasem mój blog.