Sylveco Pure Line balsam do ust Cherry Kiss
Kiedy za oknem pogoda zaczyna płatać figle, a wiatr staje się coraz bardziej dokuczliwy, moje usta jako pierwsze dają mi znać, że potrzebują solidnego wsparcia. Dlatego w mojej kosmetyczce zawsze musi znaleźć się produkt, który nie tylko obiecuje, ale realnie działa. Ostatnio moje serce (i usta!) skradł produkt od polskiej marki, którą niezwykle cenię za naturalne składy – mowa o balsamie Sylveco Pure Line w wersji Cherry Kiss. Zacznę od tego, co rzuca się w oczy jako pierwsze, czyli od strony wizualnej i praktycznej. Balsam otrzymujemy w klasycznej, miękkiej tubce o pojemności 15 ml. Szata graficzna serii Pure Line jest minimalistyczna, czysta i budzi moje zaufanie, ten bordowy kolor dodaje jej elegancji. Tubka jest na tyle mała, że mieści się w najmniejszej kieszeni jeansów, a jednocześnie na tyle wydajna, że starcza na naprawdę długo. To, co jednak najważniejsze, kryje się w środku. Na semej górze listy składników znajduje się lanolina, która ma budowę zbliżoną do warstwy...






