Delicious Colors majowa edycja pudełka z kosmetykami Pure Beauty

 Wiosna w pełni, a to dla mnie zawsze oznacza jedno – czas na porządną dawkę subtelnych, pastelowych kolorów, blasku i... czystej kosmetycznej przyjemności! Nie wiem jak Wy, ale po zimowych miesiącach zawsze mam ogromną ochotę na totalny reset i wprowadzenie do mojej rutyny odrobiny lekkości oraz uroczych, radosnych odcieni. Właśnie w takim nastroju, z kubkiem ulubionej herbaty w dłoni, zabrałam się za otwieranie najnowszego pudełka od Pure Beauty – edycji Delicious Colors. Muszę zacząć od samej oprawy wizualnej, bo to, co ekipa Pure Beauty zrobiła tym razem, to absolutny majstersztyk! Szata graficzna przedstawiająca apetyczną muffinkę z kremem w otoczeniu wiosennych kwiatów, utrzymana w uroczych, pastelowych odcieniach różu i fioletu, od razu skradła moje serce.  Jeśli jesteście ciekawe, jakie konkretnie kosmetyczne perełki kryją się w tym uroczym, słodkim pudełku i czy zawartość zachwyca tak samo jak jego szata graficzna zapraszam Was serdecznie na pełen kolorów unboxing.

Zaczynamy od kosmetyku, który od razu przykuł moją uwagę po otwarciu wieczka, czyli lakieru do paznokci Golden Rose Rich Color w odcieniu numer 50. To niezwykle uroczy, pastelowy koral, który natychmiast kojarzy mi się z ciepłymi, słonecznymi dniami i z pewnością będzie pięknie podkreślał dłonie. Znam tę serię i polubiłam ją za charakterystyczny, szeroki pędzelek pozwalający na sprawne pomalowanie całej płytki dosłownie dwoma ruchami bez powstawania smug.. Trwała, odporna na odpryski formuła zapowiada się obiecująco.

Tuż obok lakieru w pudełku kryła się makijażowa perełka, czyli pomadka do ust Max Factor Mellow Blur w odcieniu 050 Brushed Berry. Przyznam, że ogromnie ciekawi mnie ten produkt, ponieważ obiecuje modny efekt miękko rozmytych, optycznie wygładzonych ust bez większego wysiłku. Jej lekka, kremowa konsystencja i obietnica matowego wykończenia bez przesuszania warg brzmią naprawdę kusząco na wiosenne dni. Odcień Brushed Berry wydaje się być ciemny, ale widziała, że intensywność można łatwo stopniować od delikatnej chmurki barwy po bardziej wyrazisty makijaż. Z ogromną chęcią sprawdzę w najbliższych dniach.

Kolejna rzecz z pudełka to coś, co z miejsca wywołało u mnie tęsknotę za upalnym latem. Mowa o mgiełce do ciała Venita Trendy Glow Shimmer Body Mist w wersji Rich Gold. Uwielbiam tego typu produkty na ciepłe miesiące, bo bardzo lubię, gdy moja skóra pięknie błyszczy się w słońcu. Już na pierwszy rzut oka w buteleczce widać, że ten kosmetyk jest bardzo dobrze napigmentowany złocistymi drobinkami. Choć na aplikację na całe ciało jeszcze czekam na słoneczne dni, to zdążyłam już sprawdzić jej zapach i muszę przyznać, że pachnie przepięknie – to słodka, owocowa kompozycja kojarząca się z pysznym deserem, która od razu poprawia nastrój.

Po pachnącej mgiełce czas na dawkę sprawdzonej pielęgnacji twarzy, bo w pudełku znalazłam również Garnier nawilżający krem-sorbet do twarzy dodający blasku. To akurat jeden z nielicznych kosmetyków w tym zestawieniu, który doskonale znam i od jakiegoś czasu regularnie gości w mojej codziennej rutynie. Dla mojej mieszanej cery okazał się on prawdziwym strzałem w dziesiątkę, przede wszystkim ze względu na swoją lekką, niemal żelową konsystencję. Błyskawicznie się wchłania, nie obciąża skóry i nie pozostawia na niej tłustej warstwy, dzięki czemu świetnie sprawdza się pod makijaż. Bardzo lubię to, jak świeżo i promiennie wygląda po nim twarz, więc obecność tego słoiczka w pudełku ogromnie mnie ucieszyła, bo kolejny zapas zawsze chętnie przygarnę.

W pudełku znalazłam też coś, co ze względu na coraz cieplejsze dni od razu powędrowało do mojej torebki i co zdążyłam już przetestować. Mowa o Herbapol Pomadka do ust ochronna SPF30, która od razu bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła. Pachnie niezwykle przyjemnie, delikatnym i naturalnym mango, co bardzo umila każdą aplikację w ciągu dnia. Na ustach wyraźnie czuć obecność odżywczego wosku pszczelego, który tworzy wyczuwalną, bardzo komfortową warstwę ochronną przed wysuszeniem czy wiatrem. Ogromnym plusem jest dla mnie wysoki filtr SPF30, dzięki czemu moje usta będą świetnie zabezpieczone podczas pierwszych mocniejszych, wiosennych promieni słońca.

Skoro jesteśmy już przy marce Herbapol i zapachu mango, nie mogłam się oprzeć i od razu zaczęłam używać kolejnego kosmetyku z tego pudełka. Mowa o odżywczym kremie do rąk marchew mango, który skusił mnie nie tylko zapachem, ale też niezwykle ładną, zieloną tubką w owocowe wzory. W pielęgnacji dłoni mam jedną bardzo ważną zasadę, ponieważ wyjątkowo nie lubię, kiedy krem pozostawia na skórze tłusty, lepiący się film. Ten produkt wchłania się na szczęście niesamowicie szybko, dzięki czemu jest po prostu idealny do codziennego stosowania. Dłonie are po nim przyjemnie gładkie i odżywione, a ja mogę od razu wrócić do swoich zajęć bez obaw o tłuste ślady.

W poprzedniej edycji pudełka Pure Beauty miałam okazję znaleźć maskę do stóp, natomiast tym razem marka postawiła na dłonie - Biotaniqe Dermoskin Expert wygładzająco-nawilżająca maska do rąk z kolagenem 2w1. Ma ona formę wygodnych, nasączonych esencją rękawiczek, co osobiście bardzo lubię, bo taki kosmetyczny kompres jest niezwykle wygodny w użyciu. W składzie znajdziemy między innymi wegański kolagen, wegański jedwab, olej ze słodkich migdałów i ceramidy, które mają zregenerować, wygładzić i chronić przed przesuszeniem nawet bardzo szorstką skórę. Planuję zafundować sobie z nią mały, domowy zabieg podczas najbliższego wolnego wieczoru i na pewno podzielę się z Wami moimi wrażeniami.

Po owocowej pielęgnacji dłoni i ust czas na coś, co zatroszczy się o moje pasma, które po zimie potrzebują porządnego odświeżenia oraz lekkości. W pudełku znalazłam Radical Prebiotyczny szampon normalizujący, stworzony z myślą o włosach przetłuszczających się i pozbawionych objętości. Formuła z serii Fresh & Volume opiera się na ciekawym połączeniu składników, takich jak prebiotyki, kwas hialuronowy, biotyna i ekstrakt ze skrzypu. Bardzo intryguje mnie to prebiotyczne podejście do pielęgnacji skóry głowy, ponieważ coraz więcej słyszy się o jego zbawiennym wpływie na zachowanie równowagi i odbicie pasm u nasady.

Kolejną rzeczą, która ogromnie mnie zaciekawiła i przykuła mój wzrok, jest zaawansowana nowość w pielęgnacji anti-aging, czyli Lynia ujędrniające serum mikroigłowe z peptydami biomimetycznymi i egzopolisacharydami. Produkt ten występuje w pudełku w formie próbki, co uważam za świetne rozwiązanie, bo serum wykorzystuje innowacyjne mikroigły z gąbki słodkowodnej, które mają wspierać procesy regeneracyjne skóry. Bardzo kusi mnie ten obiecany efekt ujędrnienia i wygładzenia zmarszczek mimicznych dzięki peptydom o działaniu botulinopodobnym. To idealna okazja, by zrobić szybki test tolerancji tej zaawansowanej formuły i sprawdzić, jak moja cera polubi się z takim intensywnym wsparciem, zanim zdecyduję się na pełnowymiarowe opakowanie.

W uroczej skrzyneczce znalazłam również Miss Sporty Glow Elixir Primer 10 Fair. Ten wielofunkcyjny kosmetyk 3w1 łączy w sobie właściwości bazy, lekkiego tintu oraz rozświetlacza. Obiecuje nie tylko optyczne wygładzenie i naturalny blask, ale również intensywne nawilżenie skóry, co zawdzięcza obecności peptydów oraz witamin C, E i B5. Bardzo lubię takie wielozadaniowe formuły, bo w codziennym pośpiechu potrafią niesamowicie ułatwić życie. Jestem ogromnie ciekawa, jak ten lekki eliksir sprawdzi się u mnie solo jako delikatny tint wyrównujący koloryt w cieplejsze dni, gdy nie będę miała ochoty na pełny makijaż.

Z makijażowo-pielęgnacyjnych klimatów wracamy do łazienkowej klasyki, bo w pudełku kryje się także Sylveco Pure Line mydło do rąk nawilżająco-łagodzące. Bardzo cenię tę polską markę za ich naturalne składy i minimalistyczne podejście, więc ten produkt z pewnością nie będzie leżał bezczynnie. Producent obiecuje łagodne oczyszczanie bez naruszania bariery hydrolipidowej skóry, co przy moim częstym myciu dłoni w ciągu dnia jest kluczowe. Formuła ma dodatkowo łagodzić podrażnienia i dbać o miękkość skóry, dlatego bardzo chętnie postawię je przy umywalce. Taki delikatny, uniwersalny produkt to świetny, bezpieczny niezbędnik dla całej rodziny na wiosenne dni.

Na sam koniec, jako idealne zwieńczenie całej edycji, wyciągnęłam z pudełka Sensibiomé Prebiotic Skin Care balsam do ciała. To produkt, który zapowiada się na prawdziwy, kojący kompres dla skóry, zwłaszcza że opiera się na prebiotykach, postbiotykach oraz fermencie z kamelii japońskiej. Niezwykle cieszy mnie fakt, że jest to kosmetyk całkowicie bezzapachowy, wegański i stworzony z myślą o wspieraniu naturalnego mikrobiomu. Moja skóra po sezonie zimowym bywa przesuszona i kapryśna, więc obietnica intensywnego nawilżenia, regeneracji oraz likwidacji szorstkości brzmi bardzo zachęcająco. Z przyjemnością włączę go do wieczornej pielęgnacji, by przekonać się, jak ta minimalistyczna formuła poradzi sobie z ochroną przed suchością.

I tak oto prezentuje się cała zawartość najnowszego pudełka Pure Beauty edycji Delicious Colors. Muszę przyznać, że ta odsłona jest niezwykle udana, spójna i pełna produktów, które idealnie wpisują się w wiosenne odświeżenie kosmetyczki. Teraz czas na wielkie testowanie, a ja już nie mogę się doczekać, aż sprawdzę działanie tych wszystkich nowości na własnej skórze. Jestem niesamowicie ciekawa, który kosmetyk z tej edycji najbardziej wpadł Wam w oko.

Komentarze