Zielone Labolatorum multifunkcyjne serum do twarzy
Serum to jeden z tych kosmetyków, które naprawdę potrafią zmienić kondycję skóry, ale tylko wtedy, kiedy formuła jest dobrze przemyślana i dopracowana. W mojej pielęgnacji stawiam na produkty, które robią coś więcej niż tylko chwilowo nawilżają, dlatego zawsze zwracam uwagę na skład i realne działanie przy regularnym stosowaniu. Multifunkcyjne serum od Zielonego Laboratorium od początku wydawało się bardzo konkretne, bo łączy w sobie kilka kierunków działania, które przy cerze mieszanej są dla mnie kluczowe, czyli intensywne nawilżenie, lekkie wygładzenie i wsparcie w walce z niedoskonałościami, bez efektu obciążenia.
Już przy pierwszym użyciu bardzo pozytywnie zaskoczyła mnie jego konsystencja. Serum jest bezbarwne, lekkie, żelowe i bardzo przyjemne w aplikacji. Rozprowadza się bez najmniejszego problemu, a skóra dosłownie “pije” ten produkt. Wchłania się szybko, nie zostawia lepkiej warstwy i nie daje uczucia ciężkości, co dla mnie ma ogromne znaczenie szczególnie rano, kiedy nakładam kolejne produkty i makijaż. Skóra po aplikacji jest gładka, miękka i wygląda na świeższą. Zapach jest dość specyficzny, nie jest to typowo perfumowana nuta, raczej coś bardziej surowego, ale bardzo szybko się ulatnia, więc nie przeszkadza w codziennym stosowaniu. Duży plus za opakowanie z pompką, które jest higieniczne i wygodne, pozwala na precyzyjne dozowanie i sprawia, że korzystanie z serum jest po prostu komfortowe.Skład to zdecydowanie mocna strona tego produktu. Mamy tutaj aż trzy formy kwasu hialuronowego, które działają na różnych poziomach skóry, dzięki czemu nawilżenie jest bardziej kompleksowe i długotrwałe. Gliceryna dodatkowo wspiera wiązanie wody w naskórku, a pantenol działa kojąco i regenerująco, co przekłada się na lepszy komfort skóry już od pierwszych aplikacji. Bardzo ciekawym elementem jest kompleks Trikenol™ Plus, który łączy działanie przeciwbakteryjne, przeciwzapalne i regulujące. Dzięki temu serum nie tylko nawilża, ale też pomaga utrzymać skórę w równowadze, co przy cerze mieszanej ma ogromne znaczenie. Do tego dochodzą delikatne kwasy AHA pochodzące m.in. z jabłka i Microcitrus Australasica, które subtelnie złuszczają, wygładzają i poprawiają koloryt skóry bez ryzyka podrażnień. Całość uzupełniają ekstrakty roślinne i składniki o działaniu antyoksydacyjnym, które wspierają regenerację i chronią skórę przed czynnikami zewnętrznymi.Jeśli chodzi o działanie, to to serum naprawdę robi bardzo dobrą robotę przy regularnym stosowaniu. Już po kilku dniach zauważyłam, że skóra jest lepiej nawilżona, bardziej miękka i elastyczna. Znika uczucie przesuszenia, a cera wygląda na bardziej wypoczętą i świeżą. Po dłuższym czasie stosowania widzę też poprawę w strukturze skóry, jest gładsza, bardziej jednolita i przyjemniejsza w dotyku. Koloryt staje się bardziej wyrównany, a skóra zyskuje delikatny, naturalny blask, który wygląda zdrowo, a nie jak efekt nadmiaru kosmetyków. Bardzo na plus oceniam też wpływ na niedoskonałości. Nie jest to agresywne działanie, tylko takie stopniowe wyciszenie skóry, zmiany pojawiają się rzadziej, szybciej się goją i są mniej widoczne. Strefa T jest bardziej zrównoważona, nie zauważyłam nasilenia przetłuszczania, co często zdarza się przy produktach nawilżających.To serum świetnie sprawdza się zarówno rano, jak i wieczorem. Rano działa jako lekka baza pod krem i makijaż, nie roluje się i dobrze współpracuje z innymi produktami. Wieczorem daje uczucie komfortu i wspiera regenerację skóry. Lubię takie kosmetyki, które można bez problemu wkomponować w różne etapy pielęgnacji bez konieczności kombinowania. To nie jest produkt, który daje spektakularny efekt po jednym użyciu, ale taki, który systematycznie poprawia kondycję skóry i to widać z czasem.
Plusy:– lekka, żelowa konsystencja,
– szybko się wchłania,
- brak tłustego filmu,
– bardzo dobre nawilżenie,
– poprawa kolorytu skóry,
– nie zapycha,
– wygodne opakowanie z pompką.
Minusy:
– brak.
Cena 106 zł
Komentarze
Prześlij komentarz
- Każdy komentarz jest dla mnie osobistą motywacją
-Jeżeli chcesz zaobserwuj, rewanżuje się, ale chciałabym, żeby moi obserwatorzy odwiedzali czasem mój blog.