poniedziałek, 15 maja 2017

Delia Henna do brwi i rzęs Grafitowa

Uwielbiam Delię i jej niespodzianki. Tym razem na tapetę poszła ich henna do brwi i rzęs i  pęseta ale uwaga o tej będzie oddzielny post, bo jest wręcz cudowna i chcę się opinią o niej podzielić indywidualnie. Swoja drogą, fajna sprawa, że Delia pomyślała o wszystkim i do henny dorzuciła pesetę. Pomyślała też o innych, bo do mnie trafił kolor grafitowy a brązową i czarną podzieliłam się z koleżankami.


Muszę przyznać, że na moich brwiach henna zagościła pierwszy raz, pomimo że regulacją moich brwi zawsze zajmuje się kosmetyczka i nie raz miałam proponowane nałożenie henny zawsze byłam na nie. Uważałam, że moje brwi są wystarczająco ciemne i nie ma takiej potrzeby. Teraz wiem że sporo traciłam.


Obawiałam się, czy z przyrządzeniem tego specyfiku nie będę miała problemu. Okazało się jednak, że to banalna sprawa. Do henny dołączona jest plastikowa miseczka i grzebyk do rzęs z końcówką do mieszania i aplikacji henny. Sama henna ma postać żelową, wystarczy wycisnąć jej ok 1cm i dodać 4 krople utleniacza. 


Przy pierwszym razie hennę trzymałam na brwiach jedynie minute, obecnie wydłużyłam ten czas do 3 minut, mimo, że producent zaleca aż 10 minut. Plusem jest to, jak ładnie henna się zmywa, nie rozmazuje się, nie barwi też skóry. Pomimo, że moje brwi są ciemne, henna dodatkowo je przyciemniła aż od samej nasady, gdzie niestety są jasne, ponieważ naturalnie jestem blondynką Dzięki temu zabiegowi, moje brwi wydają się bardziej gęste i estetyczne taki efekt utrzymuje się u mnie ok 10 dni.
Poniżej efekt przed i po dla brwi, rzęs nie farbowałam. 


Plusy:
- żelowa formuła,
- wygodna forma aplikacji,
- łatwo się zmywa,
- utrzymuje się aż 10 dni,
- nie farbuje skóry,
- daje efekt gęstszych rzęs.

Minusy:
 - brak.


Cena 10zł

Do kupienia w sklepie Delia

niedziela, 30 kwietnia 2017

ORGANIC SHOP żel pod prysznic kenijskie orzechy macadamia

My kobiety, lubimy uprzyjemniać sobie kąpiel. Potrafimy zrobić z niej przyjemny rytuał, utuczając się dodatkami i przyjemnymi zapachami. Przy wyborze żelu por prysznic to właśnie zapach jest najczęściej czynnikiem determinującym. Zdecydowałam się na orzechy macadamia, ale nie tylko, wybrałam markę Organic Shop, ponieważ ich produkty nie zawierają SLS, parabenów i silikonów. Takie cudeńka możecie kupić w sklepie BIOGO.pl


Zapach orzechów macadamia okazał się bardzo delikatny i przyjemny. Konsystencja była normalna, barwa przeźroczysta co mnie troszkę zaskoczyło, bo jednak raczej żele są raczej kolorowe i mleczne. Często właśnie kosmetyki bezbarwne są bardzo bliskie naturze, dlatego postanowiłam dać mu szanse. Okazało się jednak, że żel dość słabo się pieni, przez co trzeba użyć go znacznie więcej i staje się mało wydajny.

Przy większym jego zużyciu, spokojnie można się umyć, ponieważ dokładnie oszcza skórę . Zostawia ją gładką i miła w dotyku. Nie podrażnia ani nie uczula, jest bardzo delikatny. Poleciłabym go pod tym względem nawet dzieciom. Podczas kąpieli towarzyszy nam piękny zapach, niestety na skórze nie utrzymuje się zbyt długo. Dużym plusem jest również pompka, ponieważ często zdarza się, że gdzieś podczas kąpieli wylejemy sporo żelu, tutaj nie ma tego niebezpieczeństwa. Ze względu na wydajność i przeciętne właściwości nie zdecyduję się na niego ponownie.


Plusy:
-przyjemny zapach,
-dobre właściwości myjące,
-delikatny dla skóry.
-nie zawiera SLS, parabenów i silikonów.

Minusy:
-słabo się pieni,
-mało wydajny.

Cena 7,77zł
Do kupienia TUTAJ

sobota, 25 marca 2017

Energetyczna mandarynka Olejek do kąpieli Stressfrei Kneipp

Na zimowe święta marka Kneipp sprawiła mi taką niespodziankę postaci zestawu do kąpieli. Dla mnie urocze, a w skład zestawu weszły 3 produkty:
⁕ Olejek Stressfrei Pomarańcza i Mandarynka

O dwóch pierwszych po kliknięciu w nazwę możecie przeczytać już na moim blogu, dziś napiszę o ostatniej propozycji Mandarynka i Pomarańcza.



Przyzwyczaiłam się już do tego, że marka Kneipp rozpieszcza nas swoimi aromatami i tak było i tym razem. Po antystresowym olejku raczej spodziewałabym się czegoś stonowanego, wyciszającego a tutaj Mandarynka. Powąchałam i już wiem, zapach bardzo energetyczny, rześki, pobudza do działania. Nie jest to zapach perfumowany ale bardzo naturalny, odzwierciedlający zapach owoców.
Kolor również dodaje energii, obawiałam się trochę, czy nie sprawi, że moja skóra stanie się żółta, jednak nie ma obaw, nie brudzi ani skóry ani łazienki. 


 Olejek należy dodać do wanny pod strumień wody i  cieszyć się jego cudownymi właściwościami. Po pierwsze zapachem, który roztacza się w całej łazience. Taka aromaterapia pozwala zapomnieć o problemach a daje energie do działania. Sprawia, że czerpiemy jeszcze więcej z codziennego rytuału kąpieli, który staje się wyjątkowy. Po takiej kąpieli odpoczywa nie tylko nasz umysł ale zyskuje także skóra, która jest wygładzona i delikatna w dotyku. Oleje otula ciało filtrem ochronnym, który chroni je i pielęgnuje. Taka kąpiel to sama przyjemność. Dodatkowo, trzeba wspomnieć, ze nie szkodzimy tym samym naszej przyrodzie, ponieważ kosmetyki Kneipp tworzone są w zgodzie z naturą.


Plusy:
- zapach dodający energii,
- zwalcza stres,
- zawiera olejki eteryczne,
- przyjemny dla skóry,
- sprawia, że skóra jest miękka i delikatna w dotyku.

Minusy:
-brak.

Do kupienia na stronie Kneipp

Opinii o pozostałych produktach szukajcie u mnie na blogu!

niedziela, 5 marca 2017

DELIA płynna matowa pomadka - odcień Sophia

Marka Delia ostatnio sprawia, że każda kobieta może się w niej zakochać. Ja pokochałam Delię, po jej nowej matowej pomadce Sophia, która stała się jedną z moich ulubionych. Wygląda na to, że to miłość z wzajemnością 💋💋💋



Delia zaskakuje mnie coraz bardziej. Wcześniej jakoś była dla mnie słabo widoczna, raczej nie decydowałam się na jej wybór stojąc przed drogeryjną półką. Jeżeli wcześniej była taka jak teraz, to wiem, że popełniłam duży błąd. Tym razem zaskoczyła mnie serią matowych pomadek, z których moją ulubioną stał się odcień Sophia.

  
Sophia – malinowy
Kiedy myślisz o legendzie włoskiego kina, musisz mieć przed oczami pięknie wykończone usta Sophii Loren. Ta aktorka ubóstwia mocne odcienie podkreślające jej południową urodę.

Zwolenniczką pomadek jestem od dawna, jednak ostatnio brakuje mi czasu by ich używać. Jednak mając pod ręką swoją małą miłość w kolorze Sophia jest się to możliwe.
Matowe pomadki stały się ostatnio bardzo popularne. Mi nie podobały się tak bardzo, dopóki nie przekonałam się sama. Matowa pomadka Delii ma bardzo ładny, intensywny kolor. Producent obiecuje ładny zapach i rzeczywiście taki jest, aż chce się ją zjeść. Konsystencja jest płynna a więc moja ulubiona, bo pozwala na perfekcyjne nałożenie pomadki, bez użycia pędzelka.

Obawiałam się bardzo, że matowa pomadka znacznie wysuszy moje usta, tak jednak się nie stało. Przed nałożeniem pomadki odpowiednie przygotowuje moje usta, wieczorny peeling i gruba warstwa balsamu do ust, gwarantują mi piękne usta od samego rana. Ogromną zaletą tej pomadki jest trwałość. Na ustach utrzymuje się wiele godzin, oczywiście nie obędzie się bez delikatnych poprawek po większym posiłku, ale tak jak obiecuje producent pomadka nie zostawia śladów na filiżankach.

Ja ją pokochałam! Zachęcam i was :) Niebawem pokaże wam jej inne odcienie.



Plusy:
-matowe wykończenie,
-bardzo trwała,
-nie rozmazuje się,
-nie wysusza ust,
-wygodna aplikacja,
-intensywny kolor,
-piękny zapach.

Minusy:
-brak

Cena ok 15zł

Do kupienia w sklepie Delia

sobota, 25 lutego 2017

ORGANIC SHOP Krem do ciała 'ndyjski lotos'

Mężczyźni koniec zimy widzą po zmianie opon z zimowych na letnie, z kolei kobiety po zmianie garderoby 😙A za zmianą garderoby na wiosenną idzie odsłonięcie nieco swojego ciała, które po zimie potrzebuje odpowiedniej pielęgnacji. Przede wszystkim nasza skóra, która na skutek mrozów i przebywania w ogrzewanych pomieszczeniach staje się przesuszona. Pierwszym krokiem do jej regeneracji są balsamy, moja propozycja to krem do ciała Organic Lotus & Oils.


Wybrałam go kierując się ciekawym składem, mianowicie ekstraktem z kwiatów lotosu oraz pięciu organicznych olejów: jojoba, wiesiołka, amarantusa, słodkich migdałów i masła shea. Zapach jednak mnie nieco zaskoczył, dla mnie mało przyjemny, troszkę sztuczny. Jak na krem przystało, jego konsystencja jest dość gęsta, coś pomiędzy balsamem a masłem, co obiecuje dobre działanie odżywcze. Kolor jest delikatnie zaróżowiony, trzeba mieć nadzieję, że to nie barwnik. Całość została zamknięta w bardzo prostym, uniwersalnym plastikowym pudełeczku.
 

Aplikowanie kremu nie przyszło mi jednak z łatwością. Nie można nałożyć na skórę jednak większej 'dawki' a kilka mniejszych, ponieważ ciężko go inaczej rozprowadzić. Zostawia wtedy cieniutką białą warstwę na skórze, która następnie ciężko rozprowadzić i wmasować. W zasadzie jest to dziwne, bo krem sam w sobie dość dobrze i szybko się wchłania. Ważne jest też to, że nie zostawia na skórze tłuste filmu.

Jego działanie niestety mnie nie usatysfakcjonowało. Nawilża ale dość słabo, przez co dla wymagającej i przesuszanej skóry się nie nadaje. Odżywienia również nie zauważyłam pomimo codziennego stosowania. Zdecydowanie bardziej wolę taki przyjemniaczki, które zapewnią długotrwałe nawilżenie i odżywienie skóry. O tym kosmetyku nie mogę tego powiedzieć nawet przy systematycznym stosowaniu.



Plusy:
-szybko się wchłania,
-delikatnie nawilża,
-delikatny zapach,
-bogaty skład.

Minusy:
-nie odżywia,
-zbyt słabo nawilża,
-ciężko się rozprowadza.

Cena 7,70zł

Do kupienia w sklepie BIOGO



niedziela, 29 stycznia 2017

Delia czrna pomadka CG L01 CREAMY GLAM

Z okazji Mikołajek Delia zrobiła mi ogromną niespodziankę. Dokładnie 6 grudnia przyszła do mnie paczka - niespodzianka od Delii, taki prezent Mikołajkowy. Zawartość mnie ucieszyła, aż oczka mi się świeciły. Wewnątrz znalazłam 2 cudowne lakiery do paznokci, 3 szminki, zmywacz w gąbce i aż 5 kredek. Cudownie! Dziś o największym hicie, czarnej szmince!


Czarna szminka Delii CG L01 CREAMY GLAM pochodzi z edycji limitowanej. Ciekawa byłam czy jestem w stanie się przełamać i wyjść w takim odcieniu pomadki na ulicę. Nie przełamałam się, ale szminkę przetestowałam. Ten kolor zdecydowanie należy do odważnych kobiet. 


Szminka ma delikatną,kremową konsystencję. Nie jest tłusta ale ładnie nawilża usta. Nie trzeba pod nią nakładać ochronnej pomadki. Całość bardzo dobrze się rozprowadza, ale niestety przy tak ciemnym kolorze, trzeba poświęcić trochę czasu, żeby dostać kolor głębokiej czerni. Kilka warstw zapewnia pełne krycie. Mnie jednak efekt średnio zadowala, ponieważ kolor jest tak znacznie różniący od naturalnego koloru ust, że przy każdym otwarciu ust widać kontrast czerń i czerwień ust. Sama szminka utrzymuje się dość długo, jednak czerń jest czernią, należy ją często poprawiać.

Wybór dla odważnych kobiet, na wybieg lub jako element charakteryzacji!

Plusy:
-kremowa konsystencja,
-właściwości odżywcze,
-nie rozmazuje się,
-odważny kolor,
-ładny zapach.

Minusy:
-brak.

Cena ok 15zł
Do kupienia TUTAJ

czwartek, 19 stycznia 2017

SYLVECO T ymiankowy żel do twarzy

Ostatnio było o lawendzie, której zapachu nie lubię, dziś o tymianku, którego wręcz nie nawiedzę, a pomimo to, kosmetyk z tymiankiem przypadł mi do gustu. Ziołowe żele do pielęgnacji twarzy są moim niezbędnikiem, nic więc dziwnego, że po zapoznaniu się się ze składem zdecydowałam się na Tymiankowy żel do twarzy Sylveco. Był tak zachęcający, że nawet zapach tymianku postanowiłam pokonać. A co ciekawego oprócz tymianku mamy w składzie?
❄  Kwas Jabłkowy ❄ 


O zapachu nie trzeba mówić, tymianek. Na szczęście na tyle łagodny, że znosi go nawet mój nos. Konsystencja typowa dla żelu. Aplikuje go na delikatnie wilgotna cerę i rozmasowuje okrężnym ruchami. Z racji że jest to produkt ziołowy pieni się słabo ale za to dobrze usuwa zanieczyszczenia i resztki makijażu. Jedna "pompka" wystarczy na umycie całej buzi.

Po jego użyciu z pewnością cera jest dobrze oczyszczona, na ręczniku nie pozostają resztki makijażu. Jednak po bezpośrednim osuszeniu, mam takie lekkie uczucie ściągnięcia skóry, może właśnie przez kwas jabłkowy. Jest to uczucie chwilowe, bo zaraz po aplikacji kremu znika. Wszystkie ranki za to są ładnie wybielone, koi je i chyba przyśpiesza proces gojenia. Obawiałam się, czy przy codziennym użyciu, żel nie przesuszy mi cery, obawy jednak okazały się bezpodstawne. Cera nie jest nawilżona ale też nie wysuszona. Cieszy mnie fakt, że żel mnie nie uczulił, nie zatkał porów i nie sprawił, że na mojej buzi pojawiają się krostki.

Należy jeszcze podkreślić fakt, ze żel zamknięty jest w plastikowej butelce z pompką, Gwarantuje to nie tylko wygodną aplikację ale również zapobiega dostania się bakterii do wewnątrz.


Plusy:
-produkt ziołowy,
-przyjemny skład,
-dobrze oczyszcza,
-koi ranki i krostki na twarzy,
-rozjaśnia cerę,
-nie powoduje podrażnień,
-nie zatyka porów,
-wydajny,
-opakowanie z pompką.

Minusy:
- delikatne uczucie ściągnięcia cery,
-tymiankowy zapach, ale delikatny.

Cena 16,99zł
Do kupienia w sklepie BIOGO

wtorek, 10 stycznia 2017

Kneipp Aromatyczny płyn pielęgnujący do kąpieli Na dobranoc

Lawenda ❄Wanilia ❄ Wiesiołek
 
Trwała piana z płynem do kąpieli Kneipp
Naturalny lawendowy olejek eteryczny i ekstrakt waniliowy roztaczają łagodnie harmonizujący aromat, który pobudza do marzeń i nastraja do odprężającego snu.


Zapachu lawendy nie lubię ale ten płyn skradł moje serce i NOS! Pachnie cudownie, nazwa "Na dobranoc" idealnie tutaj pasuje. Chyba każdy przed snem lubi otaczać się przyjemnymi zapachami. Nutka wanilii jest tylko delikatnie wyczuwalna, więc skąd ten zapach nie mam pojęcia, z lawendą mi się nie kojarzy. Jakoś przyciąga mnie do niego, nawet opakowanie! Takie skromne a takie ładne.


 Jeżeli lubicie aromatyczne kąpiele, możecie zdecydowanie postawić na Kneipp. Cieszą zmysły, nie tylko węch ale i wzrok. Płyn ma kolor atramentu, po rozcieńczeniu z wodą, daje iście smerfną  wodę i duża ilość piany. Cała łazienka pachnie tym aromatem. Ja używam tego płyny czasami zamiennie zamiast żelu pod prysznic. Fajnie pachnie i delikatnie myje. Pieni się bardzo dobrze, co dla mnie ważne nie wysusza skóry, mam nawet wrażenie, że delikatnie ją natłuszcza i zostawia delikatny film ochronny na skórze. Istotne jest również to, ze nie trzeba się obawiać o farbowanie wanny ani skóry.


Plusy:
-dobrze się pieni, 
-pięknie pachnie,
-zawiera olejek eteryczny,
-nie wysusza skóry,
-delikatnie natłuszcza,
-koi zmysły
-nie barwi skóry i wanny.

Minusy:
-brak.

Cena ok 17zł

Do kupienia TUTAJ

sobota, 31 grudnia 2016

DELIA Maskara Collagen Lash podkręcająca

Dziewczęta, dziś w tą Sylwestrową noc postawcie na dobry tusz do rzęs zamiast porad specjalistek z "Pytania na Śniadanie", wyjdzie wam to na lepsze 😍 Z takiej okazji z pewnością jednak możecie troszkę zaszaleć w makijażu  z maskarą marki Delia, która podkręca rzęsy ale ich nie niszczy dzięki zawartości kolagenu!



Dobra maskara to podstawa każdego makijażu. Klasyczna czerń gości dziś na rzęsach każdej kobiety, na taką klasykę właśnie postawiła Delia. Czarna maskara ze szczoteczką w kształcie "bałwanka" sprawdziła się u mnie dość dobrze, chociaż wolę jej poprzedniczkę, o której pisałam TUTAJ. Tusz ładnie pokrywa rzęsy, delikatnie je podkreślając, jednak nie zauważyłam ich podkręcenia. Jeżeli chodzi o efekt, jest to raczej zwykła maskara. Podkreślić jednak trzeba, że nie skleja rzęs i się nie obsypuje, daje radę przez cały dzień. Zawiera kolagen, dzięki czemu dba o moje rzęsy, nie zauważyłam po niej nadmiernego wypadania czy czegoś podobnego. Plusem jest również to, że łatwo się zmywa. Zatem jeśli stawiacie na klasykę i elegancje, zdecydowanie polecam!

Plusy:
-zawiera kolagen,
-czarny kolor
-wygodna szczoteczka,
-nie obsypuje się,
-nie skleja rzęs,
-podkreśla rzęsy,
-nadaje im naturalny wygląd,
-dobrze się zmywa.

Minusy:
-nie podkręca rzęs.

Cena 15,90zł

Do kupienia w sklepie Delia

niedziela, 4 grudnia 2016

Kneipp Ujędrniający olejek do ciała Piękne ciało

Gładkie, jędrne ciało bez większego wysiłku to marzenie każdej kobiety. Na takie jednak trzeba zapracować serią ćwiczeń a dla tych nieco bardziej leniwych z pomocą przychodzi marka Kneipp i ujędrniający olejek do ciała.


Marka Kneipp jak zwykle zaskakuje składem:
niezwykle wartościowe połączenie składników aktywnych olejku z owoców
drzewa sandałowego z olejem z pestek winogron
wysoka zawartość wit. E 


Olejek ma dla mnie nieco troszkę dziwny zapach, kojarzy mi się z woda kolońską mojego dziadka, ale cóż, gusta są różne a i tak najważniejsze jest działanie. Konsystencja jest typowa jak dla olejku, aplikacja bardzo prosta, rozsmarowuje na skórze i delikatnie masuje, co przyśpiesza wchłanianie. Niestety jak to w przypadku olejku, trzeba troszkę poczekać. Efekty widać już po kilku dniach, w postaci nawilżonej skóry, która wygląda dość zdrowo. Ubytków w elastyczności mojej skóry nie mam, jednak jakoś nie zauważyłam, żeby w tej kwestii olejek robił jakiś szał. Pod względem elastyczności i ujędrnienia nie zauważyłam zmian. Trzeba jednak przyznać, że ładnie ją wygładza i nawilża. Sprawia, że wygląda na zdrową i jest miękka w dotyku, a ja właśnie tego oczekuję od olejków.



 Plusy:
-nawilża,
-wygładza,
-sprawia że skóra jest miękka w dotyku,
-nie podrażnia,
-nie uczula,
-bogaty skład.

Minusy:
-brak efektu ujędrnienia.

Cena ok 30zł
Do kupienia TUTAJ

niedziela, 27 listopada 2016

SYLVECO Łagodzący krem pod oczy

O tym jak ważne jest używanie kremu pod oczy opowiadałam wam już niejednokrotnie. Jeszcze częściej wspominałam jak istotne jest używanie kosmetyków o jak najbardziej przyjaznym dla środowiska składzie. Równie często mówię o wybieraniu jak największej ilości zdrowej żywności. W cały ten świat eko produktów wprowadzi was sklep BIOGO, gdzie nie musicie zastanawiać się, który produkt jest zdrowy, ponieważ cały ich asortyment to produkty bliskie naturze.



Powracam jednak do głównego tematu na dziś, jakim jest krem pod oczy marki Sylveco. Jest to mój kolejny kosmetyk tej marki, z którego jestem zadowolona. Bardzo spodobała mi się jego szata graficzna, taka prosta, w kolorze bieli, delikatnie przełamana błękitem. Wielki plus dla ich grafika! 
Bardziej jednak zaciekawiło mnie jego działanie, ponieważ jego skład, jest dość interesujący:
➤ chaber bławatek
➤ świetlik łąkowy
➤ brzoza biała


Skład ciekawy, obietnice producenta jak widać też. Krem jest bardzo, bardzo lekki. Ma dość rzadką konsystencję, przez co jest bardzo wydajny. Nie ma praktycznie w ogóle zapachu, co akurat jest plusme bo nie podrażnia oczu. Wystarczy niewielka ilość, żeby rozprowadzić pod oczami. Krem nie jest tłusty, bardzo szybko się wchłania, nie zostawia filmu. Dzięki temu, można praktycznie od razy przejść do makijażu.


Po aplikacji cera pod oczami jest delikatnie rozjaśniona i nawilżona. Krem jest bardzo łagodny dla cery ale i dla oczu, nie powoduje pieczenia, łzawienia, podrażnień. Ta łagodna formuła sprawi się jednak tylko u młodej cery, ponieważ oprócz nawilżenia i rozjaśnienia cieni nie zauważyłam innych rewelacyjnych efektów, jak poprawa sprężystości, którą obiecuje producent. Na plus jednak zasługuje opakowanie po raz drugi, ponieważ krem wyposażony jest w pompkę, która umożliwia higieniczną aplikację. 


Plusy:
-łagodny,
-delikatny,
-nie podrażnia,
-nawilża,
-rozjaśnia cienie pod oczami,
-bardzo lekki,
-nie zostawia tłustego filmu,
-szybko się wchłania,
-idealny pod makijaż,
-wydajny.

Minusy:
-nie poprawia sprężystości skóry pod oczami.

Cena 26,99zł

Do kupienia w sklepie biogo.pl