niedziela, 5 marca 2017

DELIA płynna matowa pomadka - odcień Sophia

Marka Delia ostatnio sprawia, że każda kobieta może się w niej zakochać. Ja pokochałam Delię, po jej nowej matowej pomadce Sophia, która stała się jedną z moich ulubionych. Wygląda na to, że to miłość z wzajemnością 💋💋💋



Delia zaskakuje mnie coraz bardziej. Wcześniej jakoś była dla mnie słabo widoczna, raczej nie decydowałam się na jej wybór stojąc przed drogeryjną półką. Jeżeli wcześniej była taka jak teraz, to wiem, że popełniłam duży błąd. Tym razem zaskoczyła mnie serią matowych pomadek, z których moją ulubioną stał się odcień Sophia.

  
Sophia – malinowy
Kiedy myślisz o legendzie włoskiego kina, musisz mieć przed oczami pięknie wykończone usta Sophii Loren. Ta aktorka ubóstwia mocne odcienie podkreślające jej południową urodę.

Zwolenniczką pomadek jestem od dawna, jednak ostatnio brakuje mi czasu by ich używać. Jednak mając pod ręką swoją małą miłość w kolorze Sophia jest się to możliwe.
Matowe pomadki stały się ostatnio bardzo popularne. Mi nie podobały się tak bardzo, dopóki nie przekonałam się sama. Matowa pomadka Delii ma bardzo ładny, intensywny kolor. Producent obiecuje ładny zapach i rzeczywiście taki jest, aż chce się ją zjeść. Konsystencja jest płynna a więc moja ulubiona, bo pozwala na perfekcyjne nałożenie pomadki, bez użycia pędzelka.

Obawiałam się bardzo, że matowa pomadka znacznie wysuszy moje usta, tak jednak się nie stało. Przed nałożeniem pomadki odpowiednie przygotowuje moje usta, wieczorny peeling i gruba warstwa balsamu do ust, gwarantują mi piękne usta od samego rana. Ogromną zaletą tej pomadki jest trwałość. Na ustach utrzymuje się wiele godzin, oczywiście nie obędzie się bez delikatnych poprawek po większym posiłku, ale tak jak obiecuje producent pomadka nie zostawia śladów na filiżankach.

Ja ją pokochałam! Zachęcam i was :) Niebawem pokaże wam jej inne odcienie.



Plusy:
-matowe wykończenie,
-bardzo trwała,
-nie rozmazuje się,
-nie wysusza ust,
-wygodna aplikacja,
-intensywny kolor,
-piękny zapach.

Minusy:
-brak

Cena ok 15zł

Do kupienia w sklepie Delia

sobota, 25 lutego 2017

ORGANIC SHOP Krem do ciała 'ndyjski lotos'

Mężczyźni koniec zimy widzą po zmianie opon z zimowych na letnie, z kolei kobiety po zmianie garderoby 😙A za zmianą garderoby na wiosenną idzie odsłonięcie nieco swojego ciała, które po zimie potrzebuje odpowiedniej pielęgnacji. Przede wszystkim nasza skóra, która na skutek mrozów i przebywania w ogrzewanych pomieszczeniach staje się przesuszona. Pierwszym krokiem do jej regeneracji są balsamy, moja propozycja to krem do ciała Organic Lotus & Oils.


Wybrałam go kierując się ciekawym składem, mianowicie ekstraktem z kwiatów lotosu oraz pięciu organicznych olejów: jojoba, wiesiołka, amarantusa, słodkich migdałów i masła shea. Zapach jednak mnie nieco zaskoczył, dla mnie mało przyjemny, troszkę sztuczny. Jak na krem przystało, jego konsystencja jest dość gęsta, coś pomiędzy balsamem a masłem, co obiecuje dobre działanie odżywcze. Kolor jest delikatnie zaróżowiony, trzeba mieć nadzieję, że to nie barwnik. Całość została zamknięta w bardzo prostym, uniwersalnym plastikowym pudełeczku.
 

Aplikowanie kremu nie przyszło mi jednak z łatwością. Nie można nałożyć na skórę jednak większej 'dawki' a kilka mniejszych, ponieważ ciężko go inaczej rozprowadzić. Zostawia wtedy cieniutką białą warstwę na skórze, która następnie ciężko rozprowadzić i wmasować. W zasadzie jest to dziwne, bo krem sam w sobie dość dobrze i szybko się wchłania. Ważne jest też to, że nie zostawia na skórze tłuste filmu.

Jego działanie niestety mnie nie usatysfakcjonowało. Nawilża ale dość słabo, przez co dla wymagającej i przesuszanej skóry się nie nadaje. Odżywienia również nie zauważyłam pomimo codziennego stosowania. Zdecydowanie bardziej wolę taki przyjemniaczki, które zapewnią długotrwałe nawilżenie i odżywienie skóry. O tym kosmetyku nie mogę tego powiedzieć nawet przy systematycznym stosowaniu.



Plusy:
-szybko się wchłania,
-delikatnie nawilża,
-delikatny zapach,
-bogaty skład.

Minusy:
-nie odżywia,
-zbyt słabo nawilża,
-ciężko się rozprowadza.

Cena 7,70zł

Do kupienia w sklepie BIOGO



niedziela, 29 stycznia 2017

Delia czrna pomadka CG L01 CREAMY GLAM

Z okazji Mikołajek Delia zrobiła mi ogromną niespodziankę. Dokładnie 6 grudnia przyszła do mnie paczka - niespodzianka od Delii, taki prezent Mikołajkowy. Zawartość mnie ucieszyła, aż oczka mi się świeciły. Wewnątrz znalazłam 2 cudowne lakiery do paznokci, 3 szminki, zmywacz w gąbce i aż 5 kredek. Cudownie! Dziś o największym hicie, czarnej szmince!


Czarna szminka Delii CG L01 CREAMY GLAM pochodzi z edycji limitowanej. Ciekawa byłam czy jestem w stanie się przełamać i wyjść w takim odcieniu pomadki na ulicę. Nie przełamałam się, ale szminkę przetestowałam. Ten kolor zdecydowanie należy do odważnych kobiet. 


Szminka ma delikatną,kremową konsystencję. Nie jest tłusta ale ładnie nawilża usta. Nie trzeba pod nią nakładać ochronnej pomadki. Całość bardzo dobrze się rozprowadza, ale niestety przy tak ciemnym kolorze, trzeba poświęcić trochę czasu, żeby dostać kolor głębokiej czerni. Kilka warstw zapewnia pełne krycie. Mnie jednak efekt średnio zadowala, ponieważ kolor jest tak znacznie różniący od naturalnego koloru ust, że przy każdym otwarciu ust widać kontrast czerń i czerwień ust. Sama szminka utrzymuje się dość długo, jednak czerń jest czernią, należy ją często poprawiać.

Wybór dla odważnych kobiet, na wybieg lub jako element charakteryzacji!

Plusy:
-kremowa konsystencja,
-właściwości odżywcze,
-nie rozmazuje się,
-odważny kolor,
-ładny zapach.

Minusy:
-brak.

Cena ok 15zł
Do kupienia TUTAJ

czwartek, 19 stycznia 2017

SYLVECO T ymiankowy żel do twarzy

Ostatnio było o lawendzie, której zapachu nie lubię, dziś o tymianku, którego wręcz nie nawiedzę, a pomimo to, kosmetyk z tymiankiem przypadł mi do gustu. Ziołowe żele do pielęgnacji twarzy są moim niezbędnikiem, nic więc dziwnego, że po zapoznaniu się się ze składem zdecydowałam się na Tymiankowy żel do twarzy Sylveco. Był tak zachęcający, że nawet zapach tymianku postanowiłam pokonać. A co ciekawego oprócz tymianku mamy w składzie?
❄  Kwas Jabłkowy ❄ 


O zapachu nie trzeba mówić, tymianek. Na szczęście na tyle łagodny, że znosi go nawet mój nos. Konsystencja typowa dla żelu. Aplikuje go na delikatnie wilgotna cerę i rozmasowuje okrężnym ruchami. Z racji że jest to produkt ziołowy pieni się słabo ale za to dobrze usuwa zanieczyszczenia i resztki makijażu. Jedna "pompka" wystarczy na umycie całej buzi.

Po jego użyciu z pewnością cera jest dobrze oczyszczona, na ręczniku nie pozostają resztki makijażu. Jednak po bezpośrednim osuszeniu, mam takie lekkie uczucie ściągnięcia skóry, może właśnie przez kwas jabłkowy. Jest to uczucie chwilowe, bo zaraz po aplikacji kremu znika. Wszystkie ranki za to są ładnie wybielone, koi je i chyba przyśpiesza proces gojenia. Obawiałam się, czy przy codziennym użyciu, żel nie przesuszy mi cery, obawy jednak okazały się bezpodstawne. Cera nie jest nawilżona ale też nie wysuszona. Cieszy mnie fakt, że żel mnie nie uczulił, nie zatkał porów i nie sprawił, że na mojej buzi pojawiają się krostki.

Należy jeszcze podkreślić fakt, ze żel zamknięty jest w plastikowej butelce z pompką, Gwarantuje to nie tylko wygodną aplikację ale również zapobiega dostania się bakterii do wewnątrz.


Plusy:
-produkt ziołowy,
-przyjemny skład,
-dobrze oczyszcza,
-koi ranki i krostki na twarzy,
-rozjaśnia cerę,
-nie powoduje podrażnień,
-nie zatyka porów,
-wydajny,
-opakowanie z pompką.

Minusy:
- delikatne uczucie ściągnięcia cery,
-tymiankowy zapach, ale delikatny.

Cena 16,99zł
Do kupienia w sklepie BIOGO