środa, 21 września 2016

Mydło czy powidło?

Tym razem krótko o tym jak "ewoluowało" mydło. Kiedyś, podstawowy kosmetyk myjący, dziś standardowa kostka mydła odchodzi w niepamięć oraz czas kiedy jeden kosmetyk miał kilka zastosowań. Mydło stało się beee! Bo zostawia osad na skórze, wysusza itd. Zostało zastąpione żelami i płynami do kąpieli, ale powoli wraca się do mydeł w nieco zmienionej formie.


 Najbliżej tradycji są Marsylskie mydła. W większości zachowują tradycyjny kształt kostki, jednak są znacznie lepsze od tradycji :) maja bardzo bogaty skład olei, dzięki czemu nie wysuszają i nie zostawiają osadu.


O krok dalej są naturalne mydła. Tutaj można już pocieszyć oko oraz zmysł zapachu. A do tego jak sama nazwa mówi, zrobione są z naturalnych składników. Może nie pienią się aż tak dobrze, ale za to mamy pewność, że unikamy szkodliwych dla zdrowia substancji.


Bardzo popularne ostatnio stały się galaretki do kąpieli! Również w większości zachowują kształt kostki ale nie zawsze oraz służą do mycia ciała, jednak z samym mydłem mają niewiele wspólnego. Niestety tylko kilka marek ma je w swojej ofercie, za to w internecie, można znaleźć mnóstwo przepisów do samodzielnego wykonania.
 Ostatnie, moje ulubione babeczki do kąpieli lub inaczej muffinki. Są śliczne! Cieszą oko i aż szkoda ich zużyć, ja jakbym mogła to bym je zjadła! Do tego pięknie pachną a ich oferta w sklepach jest bardzo szeroka.

 Ostatnim o czym chcę wspomnieć to kule do kąpieli. Mają niewiele wspólnego z mydłem ale czy nie są piękne?

15 komentarzy:

  1. mój numer jeden to mydła Fragonard. ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie znam. Co w nich takiego wyjątkowego?

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  2. O kurcze nigdy sie z tym nie spotkałam nawet :O Wygladają cudownie, che je !

    Zapraszam http://ispossiblee.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Miałam jedynie styczność z kulami do kąpieli :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mogłabyś kliknąć w linki w najnowszym poście ? Dzięki ;*

      Usuń
  4. uwielbiam takie kolorowe mydełka o ładnych kształtach, szkoda, że tak dobrze wyglądają tylko przez chwilę

    OdpowiedzUsuń
  5. Uwielbiam takie mydełka!

    Pozdrawiam serdecznie,
    Karolina
    BLOG

    OdpowiedzUsuń
  6. oj, oj mydła Marsylskie też zostawiają osad, a jeśli to nie osad to talk, który jest w składzie; Kiedyś próbowałam tym myć włosy... Nie polecam.

    Babeczki, wyglądają na jadalne :) Sama bym zjadła :)

    Ja używam, już od lat, mydła dove. Przerzuciłam si na nie po żelach pod prysznic. Jak dla mnie same plusy, +Zapach (Kocham te ogórkowe), +wydajność (w porównaniu z żelem pod prysznic) +brak konieczności stosowania balsamu do ciała, +absolutny brak osadu, no i jest i minus -nie da się umyć nim włosów, za bardzo są nawilżone po tym. Boje się jedynie rozszyfrować jego skład, boje się, że okaże się dla mnie niedobre... tak je kocham. A skład jest naprawdę długi, a ja się nie znam na tych składnikach.
    Możecie mi powiedzieć, co wy myślicie o Dove?

    OdpowiedzUsuń
  7. Nigdy nie myślałam o ewolucji mydła:D

    OdpowiedzUsuń
  8. Od dzieciństwa używałam tego typu mydeł. Uwielbiam je i używam do dziś. Może wspólna obserwacja? Zapraszam na naszego bloga ;) Nasz blog!

    OdpowiedzUsuń

- Każdy komentarz jest dla mnie osobistą motywacją

-Jeżeli chcesz zaobserwuj, rewanżuje się, ale chciałabym, żeby moi obserwatorzy odwiedzali czasem mój blog.