sobota, 31 grudnia 2016

DELIA Maskara Collagen Lash podkręcająca

Dziewczęta, dziś w tą Sylwestrową noc postawcie na dobry tusz do rzęs zamiast porad specjalistek z "Pytania na Śniadanie", wyjdzie wam to na lepsze 😍 Z takiej okazji z pewnością jednak możecie troszkę zaszaleć w makijażu  z maskarą marki Delia, która podkręca rzęsy ale ich nie niszczy dzięki zawartości kolagenu!



Dobra maskara to podstawa każdego makijażu. Klasyczna czerń gości dziś na rzęsach każdej kobiety, na taką klasykę właśnie postawiła Delia. Czarna maskara ze szczoteczką w kształcie "bałwanka" sprawdziła się u mnie dość dobrze, chociaż wolę jej poprzedniczkę, o której pisałam TUTAJ. Tusz ładnie pokrywa rzęsy, delikatnie je podkreślając, jednak nie zauważyłam ich podkręcenia. Jeżeli chodzi o efekt, jest to raczej zwykła maskara. Podkreślić jednak trzeba, że nie skleja rzęs i się nie obsypuje, daje radę przez cały dzień. Zawiera kolagen, dzięki czemu dba o moje rzęsy, nie zauważyłam po niej nadmiernego wypadania czy czegoś podobnego. Plusem jest również to, że łatwo się zmywa. Zatem jeśli stawiacie na klasykę i elegancje, zdecydowanie polecam!

Plusy:
-zawiera kolagen,
-czarny kolor
-wygodna szczoteczka,
-nie obsypuje się,
-nie skleja rzęs,
-podkreśla rzęsy,
-nadaje im naturalny wygląd,
-dobrze się zmywa.

Minusy:
-nie podkręca rzęs.

Cena 15,90zł

Do kupienia w sklepie Delia

niedziela, 4 grudnia 2016

Kneipp Ujędrniający olejek do ciała Piękne ciało

Gładkie, jędrne ciało bez większego wysiłku to marzenie każdej kobiety. Na takie jednak trzeba zapracować serią ćwiczeń a dla tych nieco bardziej leniwych z pomocą przychodzi marka Kneipp i ujędrniający olejek do ciała.


Marka Kneipp jak zwykle zaskakuje składem:
niezwykle wartościowe połączenie składników aktywnych olejku z owoców
drzewa sandałowego z olejem z pestek winogron
wysoka zawartość wit. E 


Olejek ma dla mnie nieco troszkę dziwny zapach, kojarzy mi się z woda kolońską mojego dziadka, ale cóż, gusta są różne a i tak najważniejsze jest działanie. Konsystencja jest typowa jak dla olejku, aplikacja bardzo prosta, rozsmarowuje na skórze i delikatnie masuje, co przyśpiesza wchłanianie. Niestety jak to w przypadku olejku, trzeba troszkę poczekać. Efekty widać już po kilku dniach, w postaci nawilżonej skóry, która wygląda dość zdrowo. Ubytków w elastyczności mojej skóry nie mam, jednak jakoś nie zauważyłam, żeby w tej kwestii olejek robił jakiś szał. Pod względem elastyczności i ujędrnienia nie zauważyłam zmian. Trzeba jednak przyznać, że ładnie ją wygładza i nawilża. Sprawia, że wygląda na zdrową i jest miękka w dotyku, a ja właśnie tego oczekuję od olejków.



 Plusy:
-nawilża,
-wygładza,
-sprawia że skóra jest miękka w dotyku,
-nie podrażnia,
-nie uczula,
-bogaty skład.

Minusy:
-brak efektu ujędrnienia.

Cena ok 30zł
Do kupienia TUTAJ

niedziela, 27 listopada 2016

SYLVECO Łagodzący krem pod oczy

O tym jak ważne jest używanie kremu pod oczy opowiadałam wam już niejednokrotnie. Jeszcze częściej wspominałam jak istotne jest używanie kosmetyków o jak najbardziej przyjaznym dla środowiska składzie. Równie często mówię o wybieraniu jak największej ilości zdrowej żywności. W cały ten świat eko produktów wprowadzi was sklep BIOGO, gdzie nie musicie zastanawiać się, który produkt jest zdrowy, ponieważ cały ich asortyment to produkty bliskie naturze.



Powracam jednak do głównego tematu na dziś, jakim jest krem pod oczy marki Sylveco. Jest to mój kolejny kosmetyk tej marki, z którego jestem zadowolona. Bardzo spodobała mi się jego szata graficzna, taka prosta, w kolorze bieli, delikatnie przełamana błękitem. Wielki plus dla ich grafika! 
Bardziej jednak zaciekawiło mnie jego działanie, ponieważ jego skład, jest dość interesujący:
➤ chaber bławatek
➤ świetlik łąkowy
➤ brzoza biała


Skład ciekawy, obietnice producenta jak widać też. Krem jest bardzo, bardzo lekki. Ma dość rzadką konsystencję, przez co jest bardzo wydajny. Nie ma praktycznie w ogóle zapachu, co akurat jest plusme bo nie podrażnia oczu. Wystarczy niewielka ilość, żeby rozprowadzić pod oczami. Krem nie jest tłusty, bardzo szybko się wchłania, nie zostawia filmu. Dzięki temu, można praktycznie od razy przejść do makijażu.


Po aplikacji cera pod oczami jest delikatnie rozjaśniona i nawilżona. Krem jest bardzo łagodny dla cery ale i dla oczu, nie powoduje pieczenia, łzawienia, podrażnień. Ta łagodna formuła sprawi się jednak tylko u młodej cery, ponieważ oprócz nawilżenia i rozjaśnienia cieni nie zauważyłam innych rewelacyjnych efektów, jak poprawa sprężystości, którą obiecuje producent. Na plus jednak zasługuje opakowanie po raz drugi, ponieważ krem wyposażony jest w pompkę, która umożliwia higieniczną aplikację. 


Plusy:
-łagodny,
-delikatny,
-nie podrażnia,
-nawilża,
-rozjaśnia cienie pod oczami,
-bardzo lekki,
-nie zostawia tłustego filmu,
-szybko się wchłania,
-idealny pod makijaż,
-wydajny.

Minusy:
-nie poprawia sprężystości skóry pod oczami.

Cena 26,99zł

Do kupienia w sklepie biogo.pl

niedziela, 6 listopada 2016

Avon żel pod prysznic Senses Winter Dreamland malina i jabłko

Kolejna recenzja, która już od dawna czeka na publikację, bo żel już dawno się skończył, ale akurat idealnie bo już mamy jesień a takie malinowe zapachu są idealne na tą porę roku. Człowiek otulony pięknym aromatem zdecydowanie lepiej patrzy na świat!


Jak już, możecie się domyśleć, żel pachnie cudownie! Jestem zwolenniczką pięknych zapachów i kolejny skradł moje serce. Kosmetyki  marki Avon znane są chyba wszystkim, jednak mi nieszczególnie wszystko przypada do gustu, z czystym jednak sumieniem, mogę powiedzieć, że żele pod prysznic mają bardzo dobrej jakości. Pięknie pachną i bardzo dobrze się pienią. Ten ma bardzo gęstą konsystencję, dzięki czemu jest bardzo wydajny. Delikatny dla skóry, jednocześnie bardzo dobrze ją oczyszcza Co dla mnie ważne, nie przesusza skóry.


Zamknięty jest w praktycznej butelce z wygodną nakrętką, dzięki czemu nie wylewa się zbyt duża ilość. Opakowanie i jego szata graficzna, również na plus, zachęca do takich przyjemnych, jesiennych wieczorów. A dobry zapach wyleczy wam każdą chandrę!


Plusy:
- dobrze się pieni,
-wydajny,
-dobrze oczyszcza,
-piękny zapach,
-delikatny dla skóry,
-nie wysusza.

Minusy:
-brak.

Cena ok 8zł

środa, 26 października 2016

BingoSpa Szampon z kompleksem alg morskich i ekstraktów roślinnych

Po ponad dwóch tygodniach przerwy od blogowania witam was ponownie. Bloga prowadzę dla was ponad 2 lata i jest to najdłuższa przerwa jaka mi się zdarzyła, więc myślę, że mi wybaczycie. Ponownie zostałam pokonana przez chorobę, mam jakiegoś pecha bo wychodząc z jednej infekcji łapię niestety kolejna :( cieszy mnie jednak fakt, iż ta nieobecność nie miała większego wpływu na liczbę waszych odwiedzin. Dość prywaty, dziś o szamponie algowym BingoSpa.


Jeżeli wasze jesienne wieczory spędzać na buszowaniu po Internecie, zajrzycie do Oladi. To taka internetowa galeria ubrań, biżuterii i kosmetyków w jednym miejscu! Znajdziecie tam również mój szampon i wiele innych produktów marki BingoSpa. Jak wiecie jestem troszkę włosomaniaczką i lubię dbać o moje włosy, przez co do wszystkich nowych kosmetyków mam dystans. Tutaj obawiałam się nieco tego zielonego chemicznego koloru, tłumaczyłam sobie jednak, że to zasługa alg morskich, jednak lekko chemiczny zapach mnie nie przekonał. Za to algi morskie zawierają wiele cennych witamin i składników odżywczych więc postanowiłam spróbować.

Po nałożeniu na włosy szampon dość dobrze się pieni, w kolorze białym a nie zielonym. Ta piana przekłada się jednak na średnią wydajność szamponu. Podczas mycia włosy się nie plączą, co u mnie potrafi się zdarzyć. Po umyciu włosy są przyjemne jednak bez efektu wow. Szampon nie wysusza ale też nie nawilża. Nie plącze ale też nie ułatwia rozczesywania. Nie sprawia, że są matowe ale pięknie lśniące też nie. Taki sobie dobry, przeciętny zwyklak, którego ciężko ocenić, aczkolwiek zapewne na plus. Jest z pewnością bezpieczną alternatywa i można po niego spokojnie sięgnąć bez obawy wyrządzania swoim włosom krzywdy.


Plusy:
-dobrze się pieni,
-zostawia ładne włosy,
-nie uczula,
-dobrze oddziałuje na włosy,
-jest bezpieczną alternatywą.

Minusy:
-mało wydajny,
-taki sobie zwyklak bez efektu WOW.

Cena ok 8,50zł

niedziela, 9 października 2016

NIedzielna dawka inspiracji!

Kochani, jak na niedzielne leniwe popołudnie przystało, nie będę was męczyć czytanie, oglądajcie :)







Zamierzam zmienić kolor włosów, co myślicie o takim odcieniu?

niedziela, 2 października 2016

Delia KERATIN LASH MAXI VOLUME - maskara nadająca maksymalną objętość

Ostatnio jestem tutaj mniej, od prawie 2 tygodni próbuje walczyć z chorobą, w czwartek jednak ostatecznie mnie pokonała. Przygotowałam wam zatem recenzję tuszu do rzęs Delia, jednego z trzech jakie otrzymałam - maskara Keratin Lash pogrubiająca.





Na samym początku, chciałabym wspomnieć o bardzo istotnej dla mnie rzeczy - zgodnie z obietnicą producenta, maskara jest bezpieczna dla osób noszących szkła kontaktowe.Osobiście, noszę je coraz rzadziej ale potwierdzam, maskara jest przyjazna dla soczewek oraz dla oczu, ponieważ się nie obsypuje, nie powoduje szczypania czy podrażnień. Większość z was jednak interesuje aspekt urodowy, więc teraz przejdę do niego.


 Jak możecie zobaczyć na zdjęciu, maskara ma bardzo "ubogą" szczoteczkę, ja lubię takie typowe szczoty jednak taki typ pozwala na pomalowanie rzęs od samej nasady. Po raz drugi zgadzam się z obietnicą producenta, maskara posiada intensywny kolor głębokiej czerni. Nie skleja rzęs, są ładnie rozdzielone i co ważne takie jakby "elastyczne" a nie sztywne jak po większości maskar. Co do pogrubienia, niestety nie zauważyłam spektakularnych efektów, rzęsy są zwyczajnie ładnie podkreślone, ale mają raczej naturalny wygląd. Demakijaż tej maskary jest również prosty, ładnie się ją zmywa.


Plusy:
-kolor głębokiej czerni,
-wygodna szczoteczka,
-bezpieczne dla szkieł kontaktowych,
-nie obsypuje się,
-nie skleja rzęs,
-podkreśla rzęsy,
-nadaje im naturalny wygląd,
-dobrze się zmywa.

Minusy:
-nie pogrubia rzęs.

Cena 15,90zł

Do kupienia w sklepie Delia

niedziela, 25 września 2016

Szampon chroniący kolor Nivea

Wpis, który zalega u mnie już dawno. Tak właściwie, to miałam już go w ogóle nie upubliczniać, bo już dawno tego szamponu nie używam ale widzę po statystykach, że właśnie o takich drogeryjnych, zwykłych kosmetykach lubicie czytać. Pewnie przez to, że są na wyciągniecie ręki, w większości drogerii.


Z szamponami Nivea polubiłam się już dawno. Żaden z nich nie zrobił mi do tej pory krzywdy, a w codziennym użytkowaniu sprawdzają się bardzo podobnie. Jako, że jestem posiadaczką farbowanych włosów, zdecydowałam się wypróbować również wersję do włosów koloryzowanych. Z właściwości fizycznych, ma on barwę mleczną, jest dość gęsty i pachnie przyjemnie i delikatnie. Myślę, że delikatny zapach jest tutaj idealnym określeniem. Po aplikacji na włosy bardzo dobrze się pienie, przez co jest bardzo wydajny. Umożliwia to również wygodna nakrętka z niewielkim otworem.


Już podczas mycia, pod palcami można poczuć przyjemną, delikatną pianę, Sprawia to, że po umyciu, włosy oprócz dobrego oczyszczenia z sebum, są miękkie w dotyku, takie bardzo przyjemnie. Dzięki czemu są lekko wygładzone. lepiej się układają i prostują, a to ostatnie jest dla mnie bardzo istotne. Włosy, są takie po każdym umyciu, można więc wywnioskować, że są przez to odpowiednio nawilżone i zdrowsze. Zdrowe włosy to zdrowy wygląd! Tak, też wyglądają po tym szamponie, utrzymują kolor i ładnie się błyszczą.


Plusy:
-dobrze oczyszcza,
-delikatny zapach,
-włosy miękkie w dotyku,
-nawilżone,
-chroni kolor,
-nadaje im blasku,
-włosy łatwiej się rozczesują i układają,
-dobrze się pieni,
-wydajny.

Minusy:
-brak.

Cena ok 10zł

środa, 21 września 2016

Mydło czy powidło?

Tym razem krótko o tym jak "ewoluowało" mydło. Kiedyś, podstawowy kosmetyk myjący, dziś standardowa kostka mydła odchodzi w niepamięć oraz czas kiedy jeden kosmetyk miał kilka zastosowań. Mydło stało się beee! Bo zostawia osad na skórze, wysusza itd. Zostało zastąpione żelami i płynami do kąpieli, ale powoli wraca się do mydeł w nieco zmienionej formie.


 Najbliżej tradycji są Marsylskie mydła. W większości zachowują tradycyjny kształt kostki, jednak są znacznie lepsze od tradycji :) maja bardzo bogaty skład olei, dzięki czemu nie wysuszają i nie zostawiają osadu.


O krok dalej są naturalne mydła. Tutaj można już pocieszyć oko oraz zmysł zapachu. A do tego jak sama nazwa mówi, zrobione są z naturalnych składników. Może nie pienią się aż tak dobrze, ale za to mamy pewność, że unikamy szkodliwych dla zdrowia substancji.


Bardzo popularne ostatnio stały się galaretki do kąpieli! Również w większości zachowują kształt kostki ale nie zawsze oraz służą do mycia ciała, jednak z samym mydłem mają niewiele wspólnego. Niestety tylko kilka marek ma je w swojej ofercie, za to w internecie, można znaleźć mnóstwo przepisów do samodzielnego wykonania.
 Ostatnie, moje ulubione babeczki do kąpieli lub inaczej muffinki. Są śliczne! Cieszą oko i aż szkoda ich zużyć, ja jakbym mogła to bym je zjadła! Do tego pięknie pachną a ich oferta w sklepach jest bardzo szeroka.

 Ostatnim o czym chcę wspomnieć to kule do kąpieli. Mają niewiele wspólnego z mydłem ale czy nie są piękne?

piątek, 16 września 2016

BingoSpa Algowe serum do kąpieli z zieloną herbatą

Kojarzycie Oladi? To taka internetowa galeria po której możecie buszować bez wychodzenia z domu, szukać najniższych cen i mieć duży wybór, ubrań, biżuterii i oczywiście kosmetyków! Dodatkowo ja dostałam torbę na zakupy z logiem firmy i teraz czuję się jak prawdziwa zakupoholiczka!


Algowe serum do kąpieli z zieloną herbatą to mój drugi kosmetyk marki BingoSpa. Do pierwszego miałam mieszane uczucia, tutaj są jednoznaczne. Zacznę jednak od początku. Serum do kąpieli, stosujemy troszkę jak płyn do kąpieli. Wlewamy do wanny jednak nie ma on posiadać właściwości myjących a relaksacyjne i odżywcze. Z racji tego, że zapach tego serum nie przypomina mi ani alg, ani zielonej herbaty to nie kojarzyło mi się też z relaksem. Zapach jest bardziej chemiczny, przez co zaczęłam używać go jako żelu pod prysznic i ku mojemu zaskoczeniu, tą funkcje wypełnia lepiej, niż żel pod prysznic z tej serii.

Serum posiada bardzo dobre właściwości myjące. Dokładnie oczyszcza skórę, bardzo, bardzo dobrze się pieni przy standardowej wydajności. Jak na serum przystało, ma też właściwości odżywcze. Skóra po jego użyciu jest miękka i delikatna w dotyku. Nie wiem czy odżywiona ale zapewne delikatnie nawilżona, przez co daje uczucie gładkości. Takie opakowanie, z dużym otworem fajnie sprawdza się dla serum, kiedy sucha ręką nalewamy je do wanny, więc też uznaje za plus. Mimo nieco chemicznego zapachu i wyglądu, serum nie podrażnia ani nie uczula, jest delikatne dla skóry.

Plusy:
-dobrze się pieni,
-wygładza skórę,
-dobre właściwości myjące,
- delikatne dla skóry,
-daje uczucie nawilżenia.

Minusy:
-nieco chemiczny zapach i kolor.

Cena ok 10zł

wtorek, 13 września 2016

Słodka przesyłka? Delia

Chciałabym wam się pochwalić, jaką słodką przesyłkę otrzymałam w ubiegłym tygodniu. Słodka ale ze słodyczami nie ma nic wspólnego. Po prostu urzekło mnie przesłodkie opakowanie całości. Moja niespodzianka była ukryta w różowym pudełku, dodatkowo obwiązanym różową kokardką. Nie jestem wielką fanką tego koloru, ale której z was się nie podoba? Fajna sprawa, że Delia zadbała tak o opakowanie.



Po takim opakowaniu ciekawość wzrastała jeszcze bardziej. Tym bardziej, że w środku znajdowały się 3 maskary, dodatkowo zabezpieczone bibułką z naklejką z logiem marki. Ostatnio nie mam czasu się malować ale bardzo chciałam, żeby wewnątrz znajdował się jakiś kosmetyk do tego przeznaczony i mamy strzał w dziesiątkę.


Aż sama się zdziwiłam, że to moje pierwsze spotkanie z tą marką, ale za to jakie pozytywne. Nie wiem jak do tej pory mogłam pomijać tą markę.



Jak już wspomniałam wewnątrz znajdowały się 3 maskary:
-Maskara Argan Lash pogrubiająco - wydłużająca-
Maskara Keratin Lash pogrubiająca


Jedna z nich już poszła w ruch, recenzja niebawem!





sobota, 10 września 2016

Tatuażowa galeria!

Post odbiegający nieco od tematyki bloga, mianowicie tatuaże. Od kilku lat zastanawiam się nad własnym, u innych bardzo mi się podobają, sama jednak nie mogę się zdecydować. Kiedyś za idealne miejsce uważałam stopę, obecnie chciałabym zrobić sobie tatuaż na obojczyku. Troszkę obawiam się tego, że aż tak mi się to zmienia. Z drugiej jednak strony, nie chcę żeby to był ogromny tatuaż, więc jeżeli nawet ze stopy odmieniłoby mi się na obojczyk, najwyżej miałabym dwa.






Ciągle jednak obawiam się tego, iż z upływem czasu mój tatuaż stanie się po prostu brzydki, zacznie blaknąć lub zrobi się zielony! Tak, zielony, widziałam takie u znajomych. Czytałam, że wynika to ze złej pielęgnacji jednak oni zapewniają mnie, że dbali o nie odpowiednio. Jak to jest u was? Może wasze doświadczenia pomogą mi podjęć decyzję. Tymczasem zostawiam was ze znaleziskami z Internetu :)