niedziela, 28 września 2014

ELD, Henna do włosów - prawdziwy bubel


Moje włosy wiele razy farbowane były farbami bez amoniaku, chciałam je rozjaśnić jednak ze względu na to, że są bardzo zniszczone okazało się to niemożliwe. Niestety na głowie miałam już prawdziwą tęczę, od rudych końcówek i brązów, postanowiłam je stonować henną. Poczytałam troszkę w internecie, produkt naturalny, odżywi, wyrówna kolor i zmywalny. Nie doczytałam jednak że po hennie żaden specyfik chemiczny nie zdoła zafarbować moich włosów.




Już sama aplikacja była okropna. Nie dość że trzeba było rozrobić ją samemu to konsystencja istnie przypomina fusy od kawy. Jak można się domyśleć bardzo trudno było nałożyć ją na włosy. Wszystko wokół pokryte było grudkami tej farby. Czytałam wiele o jej zapach ale mi on nie przeszkadzał, praktycznie go nie czułam. Zgodnie z zaleceniem trzymałam ją pół godziny. Zmycie tego okazało się gehenną. Łazienka była kompletnie brudna, cały prysznic nadawał się do szorowania. Włosy w dotyku były jak siano, albo coś gorszego, zupełnie pozbawione bariery ochronnej. Woda przestała być brudna dopiero po 6 myciu, po czym potraktowałam je grubą warstwą maski.




Kolorem owszem byłam zachwycona, odcień się wyrównał, nawet ładnie się błyszczały jednak szybko się wymył. Henna miała je odżywić ale tego zupełnie na zauważyłam, przeciwnie, były bardzo przesuszone. Troszkę zajęło mi ich doprowadzenie do porządnego stanu. Mimo ładnego koloru nigdy więcej nie zdecyduje się na taką koloryzacje, za duży bałagan.

Plusy:
-ładny kolor,
-błyszczące włosy,
-nie podrażnia.

Minusy:
-trudna aplikacja,
-ciężko zmyć,
-włosy są strasznie przesuszone,
-kolor szybko się wymył,
-okropny bałagan w łazience,
-zła konsystencja.

Cena ok. 4,50zł

Ogólna ocena 2/10

piątek, 26 września 2014

Troszkę o mnie


Całkiem niedawno udało mi się wygrać jedną z nagród w konkursie fotograficznym. W nagrodę za moje zdjęcie otrzymałam żel pod prysznic, notesik, worek na buty i bidon z wkładem chłodzącym, który najbardziej mi się spodobał.



Międzyczasie przygotowuję się psychicznie na studia i pragnę w 100% wykorzystać czas jaki mi pozostał. Dużo spędzam go z szaloną Kudłatą Martyną, która do cyrku nadaje się jak nikt.




A takie kaloszki sprawiłam sobie całkiem niedawno. W planie miałam całkiem inne. Dlaczego jednak te? Są ocieplane.



Troszkę tego co jest ostatnio tak modne. Bransoletki z gumek, moją dostałam od Martynki.


środa, 24 września 2014

Krem odmładzająco-regenerujący na noc Clochee

Krem odmładzająco-regenerujący na noc Clochee

Dzisiaj recenzja kremu na noc który powinna mieć każda kobieta. Pochodzi ze sklepu Clochee, przesyłka przyszła bardzo szybko zapakowana w pudełko ze świetnymi napisami.  Krem Clochee tak jak wszystkie produkty tej marki jest pochodzenia 100% naturalnego. Jego głównym składnikiem jest olej arganowy i algi . Olej arganowy opóźnia proces starzenia się i głęboko nawilża skórę.
Działa rewitalizująco, poprawia elastyczność i jędrność.







Krem na noc używam codziennie ponieważ bardzo przypadł mi do gustu. Zamknięty jest w pięknej, szklanej butelce z wygodną pompką. Po otwarciu zachwycił mnie zapach, jest taki delikatny i przyjemny. Konsystencja jest lekka, krem dobrze się rozprowadza i bardzo szybko wchłania.

Moja skóra po codziennej pielęgnacji stała się miękka i gładka w dotyku. Skończył się mój problem z przesuszoną i łuszcząca się skórą. Krem bardzo intensywnie zregenerował moją cerę a olej arganowy chroni ją przez ponownym przesuszeniem. Dodam, że moja cera jest dość problematyczna. Bałam się, że tak intensywne nawilżenie może spowodować wypryski i krostki tak jednak się nie stało.




Kolejnymi zaletami kremu jest jego działanie odmładzające i modelujące kontur twarzy. Polecam go każdej kobiecie, która chce żeby jej cera tak jak moja była pełna blasku, odżywiona i miękka w dotyku.



Plusy:
-intensywne nawilżenie i regeneracja,
-działa odmładzająco,
-modeluje kontur twarzy,
- opóźnia proces starzenia się,
-cera staje się miękka i pełna blasku,
-nie podrażnia,
-nie zapycha porów,
-lekka konsystencja,
-szybko się wchłania,
-przyjemny zapach,
-produkt 100% naturalny.

Minusy:
-brak.

Cena ok. 125 zł
(obecnie dostępny jeszcze taniej, jest promocja!)

Ogólna ocena 10/10


Do kupienia TUTAJ

https://www.clochee.com/

poniedziałek, 22 września 2014

Plastry Compeed

Dzięki kampanii Sample City zostałam jedną z wielu testerek plastrów Compeed. 





Mi osobiście bardzo często zdarzają się otarcia pięt. Ciężko trafić mi na wygodne buty, twierdze nawet że mam niewymiarowe stopy. Z tego powodu ogromnie się cieszę, że mam okazję przetestować plastry które:
-natychmiast uśmierzają ból,
-przyśpieszają proces gojenia się,
-zabezpieczają ranę przed brudem i piaskiem,
-są dyskretne i komfortowe,
-pozostają na miejscu przez kilka dni.



Dostępne są w wielu rozmiarach i kształtach przez co można wybrać odpowiedni plaster na pęcherze i odciski w każdym miejscu.


sobota, 20 września 2014

Recenzja książki ,,Okruchy raju” Tanya Valko


Z niecierpliwością czekałam aż wreszcie będzie mi dane przeczytać tą książkę. Kontynuacja arabskiej sagi  Arabskażona”, „Arabska córka”, „Arabska krew” ,„Arabska księżniczka” a jednocześnie pierwsza część azjatyckiej sagi, tym razem akcja rozgrywa się w Indonezji.





Bardzo długo czekałam na to, żeby dowiedzieć się czy Miriam odnalazła swoją córkę Nadię. Książka jednak zaczyna się zupełnie inaczej i trzyma w napięciu. Na początku poznajemy historię Meili, jako małą dziewczynkę która została wychowana w dobrym domu. Niestety jej ojciec i brat zostają zamordowani i wraz z matką zostawiają dobrobyt zmuszone uciekać. Najpierw do szwagierki a później do babci gdzie panuje ogromne ubóstwo. Kobiety muszą zapomnieć o dobrobycie i ciężko pracować. Wkrótce matka Meili zostaje wydana za alkoholika aby zapewnić córce byt i rodzi kolejne dzieci.

Meilia musi ciężko pracować przy warungach, tam poznaje swojego bogatego i zagranicznego męża. Niestety okazuje się on zaborczy, kobieta pada ofiarą gwałtu, zostaje porzucona, ponieważ okazało się to małżeństwo tymczasowe. Zostaje jej po nim jednak syn Karim, który zaczyna chorować i ta zmuszona jest oddać go ojcu. Praca zajmuje jej myśli, zostaje jednak gwałcona przez ojczyma, zachodzi w ciąże i zostaje wygnana. Wyjeżdża do miasta, gdzie dostaje prace w dzielnicy nędzy, slumsach, rodzi tam też córkę. Ciężką pracą dorabia się własnego warungu i coraz to większego majątku.

W tym samym czasie Marysia dostaje rozwód od Hamida i wyjeżdża do Indonezji szuać córki. Tam trafia na trop i jest już niemal pewna że to księżniczka Lemia uprowadziła jej córkę, trop jednak się urywa. Marysia jednak nie przestaje wierzyć że odnajdzie Nadię, jednak ma dość i przestaje rozmawiać z matką, która popada w obłąkanie i wydaj się jej że na skwerku w Gdańsku widzi swoją wnuczkę. Miriam podejmuje prace poniżej jej godności w restauracji ale właściciele stają się jej rodziną. Tymczasem dowiaduje się, że jest w ciąży i to dziecko Hamida. Wtedy podczas pracy w restauracji poznaje Karima, lekarz, który zakochuje się w niej, jednak wie że jest to niemożliwe, gdyż jego ukochana jest brzemienna i wyjeżdża. Marysia rodzi zdrowego syna, jednak czuje że jest to winna Hamidowi i oddaje mu go. Dowiaduje się, ku mojemu niezadowoleniu gdyż trzymałam kciuki za tą parę, że Hamid ma nową żonę. Pustkę po synu wypełnia jej praca i wtedy po raz drugi spotyka Karima, mają wiele wspólnego, ponieważ on również po wielu latach odnalazł swoją matkę.  Zakochuje się w nim i tworzą idealna parę jednak do pełni szczęścia brakuje jej Nadi.

I tutaj mamy ciąg zbiegów okoliczności. Karim jest lekarzem, który pracuje również w Polsce, gdzie leczy matkę Miriam – Dorotę, chorą na raka. Ta z kolei międzyczasie odnajduje wnuczkę właśnie w Gdańsku. Prosi Karima o pomoc i właśnie wtedy wychodzi na jaw, że Karim jest ukochanym Marysi. Para, która wychowywała Nadię bardzo kochała Nadię jednak wiedzą że muszą i oddają Dorocie wnuczkę. Ona natomiast wraz z Karimem robią Marysi niespodziankę i zawożą małą Nadię matce. Szczęście Marysi jest niedopisania, podobnie jak Dorota ona również po latach odnajduje córkę.

Matka Karima - Melia jest już bardzo zamożna, posiada kompleks hoteli w Bali, gdzie Marysia i Karim biorą ślub i tworzą szczęśliwą rodzinę. Dorota natomiast zostaje wyleczona, przyjaźni się z Melią oraz rozstaje się z Łukaszem. Tak kończy się ta część. Czekam z niecierpliwością na następną. Trochę mi szkoda, że Miriam nie jest już z Hamidem. Ale Karim ma swoje tajemnice, zna Hamida i ciekawe jak to się potoczy, dowiem się tego dopiero w następnej części ,,Miłość na Bali” w czerwcu 2015 roku.